sobota, 9 lipca 2011

Na żółto i alteredbookowo

Ostatnio tak się zaangażowałam w wyzwania, że zapomniałam prawie o mandalach, o tym, co najbardziej mi w duszy gra. Oczywiście inne formy twórcze też sprawiają mi frajdę i to bardzo, ale mandala to mój najukochańszy
twór.
"Chodził" za mną żółty. Tego koloru jest najmniej w tym co tworzę. W końcu żółty to radość! A radości nigdy dość!






A tu w nieco innym świetle



Dorzucę jeszcze trzy stronki alteredbooka






Przypomnę tylko, że te stronki powstawały ponad rok temu będąc wtedy moim psychicznym wspomagaczem.
Udanego wekeendu! Ze wspomagaczami i bez!

3 komentarze:

  1. świetny ten alteredbook...a co do żółtego- manadala berdzo słoneczna, i chyba działa, bo za oknem super pogoda... mysle, ze przez ostatnie dni każdy miał ochotę an cos żółtego z racji braku słońca, ja też popełniłam coś w tym kolorze , chociaż normalnie za niego sie nie biorę... ale efekty za chwilę, bo jeszcze niedokończone!
    BR

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne te karty, naprawdę motywujące i dające kopa :) Mandala jak zwykle doskonała :)

    OdpowiedzUsuń