niedziela, 13 stycznia 2013

Fiolet, fiolet i fiolet

...oraz fiolet :D
Namalowała się taka jedna mandala....
Wczoraj wieczorem. Na granicy z nocą.




























Dodać oczywiście muszę, że fioletu fotografować nie umiem. W programie Picassa zmieniam temperaturę kolorów, żeby było troszkę bliżej fioletu, ale to i tak nie tak, jak wygląda w rzeczywistości...
Taki już mój fioletowy fotograficzny los...

Jeszcze dzisiaj się pojawię z ostatnim wyzwaniowym zdjęciem, więc na razie się nie żegnam:)
Ale miłego popołudnia i podwieczorku życzę jak najbardziej :D :D

7 komentarzy:

  1. Piękna, bardzo koronkowo wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. cudna ... pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna ...mogę się w nią tak gapić i gapić...hipnotyzująca jest i już

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu; zjawiskowa:-)kolor śliczny, taki magiczny,a całość uspokaja,daje wewnętrzne opanowanie i ciepło...jagodowo-ametystowe :-DDDD
    dorcia.buziaki,pl

    OdpowiedzUsuń