wtorek, 4 czerwca 2013

Wyzwanie fotograficzne Uli (czerwiec) - codzienny rytuał

Dzień drugi wyzwania fotograficznego Uli - codzienny rytuał.
Hmmm...Miałam problem z tym rytuałem. Bo niby robię codziennie różne rzeczy, ale jakoś nic nie wzbudziło we mnie tego "czegoś"...aż moje spojrzenie nie padło na śpiącego Kocurka:)))
I tak - jest pewien codzienny rytuał. Taki pierwszy, najpierwszy każdego dnia.
Nigdy mnie nie budzi. Czeka. ...na moje pierwsze drgnienie rannego przebudzenia.
I wtedy przychodzi.
Kładzie się na mnie i mruczy. A ja go głaskam, drapię i miziam. Na tyle, na ile jestem obudzona :D:D

To zdjęcie nie pochodzi z samego rana. Wtedy nie myślę o zdjęciach, ale popołudniowe mizianie, też jest rytuałem. Każde mizianie o każdej porze jest słodkim rytuałem...:D









Ściskam cieplutko!!!!!!!!!!!!!!

8 komentarzy:

  1. Dawno Pana Kota nie było na blogu, a to taki przystojniak, miło się na niego patrzy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Mam to samo :) Moje jednak bezczelnie mnie budzą.

    OdpowiedzUsuń
  3. ha! W życiu bym nie wpadła na to, a przecież moje koty głaszczę średnio co 5 minut kiedy jestem w domu :)
    To już nie jest rytuał, to jest stała niezmienna część mojego życia!
    pozdrawiam,
    Ag.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny rytuał! Szkoda, że mój Kot nie jest tak subtelny rano:)

    OdpowiedzUsuń
  5. O mizianiu przecież nie można zapomnieć;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym go chętnie pomiziała :) piękny jest!

    OdpowiedzUsuń