środa, 20 listopada 2013

Różowa mandala i jak powstawała:))

Zachciało mi się troszkę różu, no i jest:)
Tylko wyszło troszkę delikatniej, niźli sobie umyśliłam ;)))))



















...ale, ale...to jeszcze nie koniec...
Dziecko moje miało uczyć się historii, trzeba więc było to jakoś odwlec...  chwyciło desperacko za aparat i popstrykało mamusi i kotu "parę" fotek:)
Mamusi w trakcie tworzenia, a kotu w trakcie... pilnowania mamusi???...

















Udanej, twórczej środy życzę Wam i sobie Kochani!!! :**

4 komentarze:

  1. Asieńko - super fotki - córcia mega zdolny fotograf a Ty przy pracy - no , boskie :-))) zdjęcie ♥
    Pan Kot - mrrrrrr urrrrrroczy a mandala wspaniała, przypomina landrynkowe pudrówki MNIAM
    cmoki jak miło popodgladać Ciebie przy pracy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdolna Córcia:) że tak się skradać potrafi z aparatem:)
    Miło zobaczyć Cię w trakcie twórczego działania:)
    Zdrówki dla Was! I dla Kota oczywiście!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajnie Ci to wyszło :)
    miłego wieczoru :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie tak Cię popodglądać przy pracy:) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń