piątek, 12 września 2014

Książki, które wciąż pamiętam...

Na fejsbuku krąży literacki łańcuszek i pozwolę sobie zacytować, o co w tym chodzi:
Zasady, które sformułował inicjator zabawy:
" W statusie wpisujemy 10 książek, które w jakimś sensie z nami "zostały". Bez zastanowienia. To nie mają być 'właściwe książki czy wiekopomne dzieła literatury, tylko te, które realnie na nas wpłynęły w ten czy w inny sposób. W poście oznaczamy mnie oraz opcjonalnie 10 osób, żeby zobaczyły naszą listę i kontynuowały zabawę, do której zapraszam naznaczonych..."

Z reguły nie biorę udziału w łańcuszkach, ani tego typu zabawach, ale akurat ten łańcuszek bardzo do mnie przemówił. Zostałam nawet nominowana:D :D Chociaż bez nominacji też bym sobie taką listę zrobiła. Początkowo trochę się obawiałam czytając niektóre listy pełne literatury wysokich lotów, ale co tam! Miałabym się wstydzić tego czym jestem? Bez sensu.
No więc i ja stworzyłam swoją listę. Część książek rzeczywiście realnie na mnie wpłynęła, a część po prostu pobudziła moją wyobraźnię i została ze mną "na zawsze".


1. Małgosia kontra Małgosia - Ewy Nowackiej.
Czytałam ją we wczesnej młodości i opowieść o spotkaniu w lustrze sobowtóra Małgosi - tyle, że innej epoki tak bardzo mnie zaskoczyła i wpłynęła na moją fantazję, że do dziś lubię się wpatrywać w lustra...Może i ja kogoś tam spotkam?;)






2.Ania z Zielonego Wzgórza i cała seria oraz Emilka ze Srebrnego Brzegu 
Pokochałam je całym sercem...Wiadomo za co:)))







3.Wolność od znanego - Jiddu Krishnamurti
I to jest książka, a właściwie książeczka, która realnie na mnie wpłynęła... Podziałała na mnie tak, że dosłownie spadły mi klapki z oczu...Zobaczyłam, że można rzeczywistość odbierać z zupełnie innej perspektywy... A że byłam zawsze takim buntownikiem i nie potrafiłam ot tak przyjąć wersji rzeczywistości przekazywanej przez rodzinę czy szkołę to tyło to dla mnie niczym uczta dla ducha! Kamień (nie tylko klapki z oczu;)) spadł mi z serca...Jak widać wszystko mi spadało...hahhahaha






Umysł religijny jest czymś całkowicie różnym od umysłu wierzącego w religię. Nie możecie być religijni, a równocześnie być hindusami, muzułmanami, chrześcijanami czy buddystami. Umysł religijny nie szuka wcale, nie eksperymentuje z prawdą. Prawdy nie może dyktować wasza przyjemność ani ból, wasze uwarunkowanie hindusa czy wyznawcy jakiejkolwiek innej religii. Umysł religijny jest stanem umysłu, w którym nie ma strachu, a zatem i wiary w cokolwiek, lecz tylko to, co jest - co teraz jest.


***

W tej samotności człowiek zaczyna rozumieć konieczność życia samym sobą, takim jakim jest, a nie takim, jakim - w jego mniemaniu - powinien być lub jakim był. Spróbuj popatrzeć na siebie bez drżenia, bez fałszywej skromności, bez lęku i bez usprawiedliwiania się czy potępiania, i żyć samym sobą, takim jakim teraz jesteś.

***

Jaka byłaby twoja odpowiedź, gdybyś zadał sobie to pytanie, twoja szczera odpowiedź, bez wykrętów? Odpowiedź twoja zależałaby od intensywności zadawania sobie tego pytania i od stopnia ponaglenia. Tobie jednak brakuje intensywności i nic cię nie nagli, a to dlatego, że nie ma w tobie energii, tej energii, która jest żarliwością. Nie możesz znaleźć żadnej prawdy bez tej żarliwości, bowiem to za nią stoi pasja - ale pasja, w której nie kryje się żaden brak. Żarliwość, pasja - to cechy raczej przerażające, bo jeśli je masz, to nigdy nie wiesz, dokąd cię poniosą.


4. Świat według Garpa - John Irving
Właściwie nie pamiętam, co mnie tak w nim porwało? Sama historia jest niesamowita. Wszędzie ludzie dojrzewają tak samo, ale z perspektywy życia w PRLu - dojrzewanie w Stanach wydało się takie ekscytujące...hihiihihi




Częścią dojrzewania jest uczucie, ze w twoim otoczeniu nie ma nikogo, kto byłby na tyle do ciebie podobny, żeby Cię zrozumieć.


5. Spóźnieni kochankowie - William Wharton
Nooo, tutaj to mi poleciała łezka. Wzruszająca, bardzo niebanalna opowieść...







6.Carlos Castaneda- cała seria, a w szczególności - Podróż do Ixland oraz Aktywna strona nieskończoności.
Cóż...No lubię nieznaną stronę życia. Ciągnie mnie poznanie niepoznawalnego, przekraczanie ludzkiej natury... Tak jakoś mam. I chociaż Castaneda został demaskowany i jego opowieści okazały się fikcją to i tak uważam, że jest w nich mnóstwo mądrości, niesamowitości i humoru:)





Sztuczka jest w tym, na co człowiek kładzie nacisk. Stajemy się godni politowania,
albo stajemy się silni. Ilość włożonej pracy jest taka sama.

***

Ludzie mówią nam od chwili naszego przyjścia na świat, że świat taki to, a taki i taki
i taki, w wyniku tego, co jest oczywiste nie mamy żadnego wyboru widzieć świat w 
inny sposób, niż ten, w jakim inni ludzie nam go opisali.

***

Skoncentruj uwagę na nici łączącej ciebie i twoją śmierć, bez wyrzutów sumienia, smutku 
czy obawy. Skoncentruj się na tym, że nie masz czasu i niech twoje czyny będą się na nim 
opierać. Niech każdy twój czyn będzie Twoją ostatnią bitwą na ziemi. Tylko wtedy, kiedy spełnisz
 te warunki, będą posiadały właściwą moc. W przeciwnym wypadku pozostaną one czynami 
człowieka bojaźliwego.

***

Pewnego dnia, poza tym mięsistym kokonem wzbiję się jak złoty ptak o cichych skrzydłach,
wdzięcznie, jak smużka dymu z przygasającego płomienia.

(ostatni cytat z pamięci)


7.Śmiertelni nieśmiertelni - Ken Wilber.
Wogóle lubię bardzo Kena. To taki współczesny mistyk i filozof amerykański. A ta książka jest prawdziwą historią miłości "od pierwszego dotknięcia"...





-Kochanie, skoro czas na odejście, to musisz iść. Nie martw się, odnajdę cię. Odnalazłem cię przedtem, obiecuję, że odnajdę cię znowu. Więc jeśli chcesz odejść, to nie martw się. Po prostu idź. 

- Obiecujesz, że mnie odnajdziesz ? 

- Obiecuję.

***

"Nie stójcie nad moim grobem i nie płaczcie;
Nie ma mnie tam. Ja nie śpię.
Jestem tysiącem wiatrów, które wieją;
Jestem diamentowym blaskiem na śniegu.
Jestem światłem słonecznym na dojrzewającym zbożu;
Jestem łagodnym jesiennym deszczem.
Kiedy budzicie się w porannej ciszy.
Jestem śmigłym lotem
Cichych ptaków.
Jestem łagodną gwiazdą, która świeci w nocy.
Nie stójcie nad moim grobem i nie płaczcie.
Nie ma mnie tam....."





8.Heban - Ryszard Kapuściński. 
Właściwie wszystkie jego książki bardzo lubię, ale Heban był pierwszą, jaką czytałam, no i chyba jednak najbardziej mi się podobała...Pięknie przybliżył rzeczywistość, z jaką zmagają się ludzie w Afryce, ich mentalność i codzienność...







Coraz ważniejszym pytaniem świata nie jest – jak wyżywić ludzi, bo żywności jest dużo, czasem chodzi tylko o organizację i transport, ale – co z ludźmi zrobić? Co zrobić z obecnością na ziemi wielu, wielu milionów? Z ich niewykorzystaną energią? Z mocami, które w sobie noszą, a wydają się nikomu niepotrzebne? Jakie jest miejsce tych ludzi w rodzinie człowieczej? Pełnoprawnych członków? Skrzywdzonych bliźnich? Natrętnych intruzów?

***

W Europie człowiek na ulicy zmierza na ogół do określonego celu. Tłum ma kierunek i rytm, rytm często nacechowany pośpiechem. W mieście afrykańskim tylko część ludzi zachowuje się podobnie. Reszta nie idzie nigdzie: nie ma dokąd i po co. Snują się, przesiadują w cieniu, gapią się, drzemią. Nie mają co robić. Nikt na nich nie czeka. Najczęściej są głodni. Najmniejsze wydarzenie uliczne – kłótnia, bójka, schwytanie złodzieja – zgromadzi od razu tłum tych ludzi. Bo są tu wszędzie – bezczynni, nie wiadomo, na co oczekujący, nie wiadomo, z czego żyjący – gapie świata.


9.Cała jaskrawość - Edward Stachura
Stachura niezwykle posługuje się słowem, a nawet tworzy nowe...I ta muzyka słów jest bardzo kompatybilna z moim odczuwaniem świata...
Lubię wszystkie jego opowieści, nie tylko tą jedną, ale ta była pierwsza i była dla mnie objawieniem...





Niech nikt mnie nie rusza, mówię. Ty, i ty, i ty, i pan, i pani, i pan: czy można prosić was?
Nie ruszajcie mnie. Nie mówcie o mnie. Ni źle, ni dobrze, ni w ogóle, ni mimochodem.
Bo cokolwiek powiecie, to i tak nie będzie to. Pomińcie proszę, mnie milczeniem. A najlepiej
zapomnijcie, Szczęście z wami, cicho ze mną.

***

A w serce moje wstąpił wiatr.
I tak on zamieszkał i szumi.

***

Santa Polonia, jak dobrze było. Krótkie, olśniewające przechodziły dreszcze.
Była to chwila, że nic. Nic, tylko dziękczynność.
I nie trzeba było nawet przyklęknąć.
Staliśmy przed słońcem na kolanach.



10.Czym jestem - Nauki Nisargadatty
Wspominałam już o tej książce na blogu i często ją cytowałam. 
Dla mnie jest jak biblia. Koniec. I kropka.






(...) po prostu zamiast patrzeć na myśli, patrz na przerwy między nimi. Przecież idąc ulicą nie
zderzasz się z każdym przechodniem, ale po prostu znajdujesz sobie drogę między nimi.

***

Wiesz, że istniejesz. Nie obciążaj się przyczepianiem etykietek i nadawaniem nazw. 
Po prostu "bądź" tylko. Każda forma lub nazwa, którą sobie nadajesz, 
przesłania twoją prawdziwą istotę.

***

Uważasz, że trzeba być "kimś", żeby istnieć? Właśnie, że nie - będziesz, dopiero
gdy przestaniesz być "kimś". Myśl, że jesteś kimś lub czymś, stawia cię pomiędzy
piekłem, a śmiercią. Ciało jest złożone z tego, co zjadłeś, a umysł z tego, co pomyślałeś.
Nie identyfikując się z żadnym z nich, znajdziesz wolność.



Ot i cała dziesiątka. Taka przyszła mi na myśl. Jest jeszcze Musierowicz, którą kocham i Chmielewska, którą też się kiedyś zaczytywałam. Jest i mój ukochany Murakami. I Anna Janko.
I wiele innych książek. Nie sposób wymienić wszystkiego.

Cała ta lista zajęła mi sporo czasu. Aż czuję głód. Ten kulinarny tym razem:D :D 
Idę więc coś zjeść i zaraz potem wrzucę wszystko w wersji skróconej na fb.
Nie nominuję nikogo, chyba że ktoś chciałby czuć się nominowany, to niech się czuje nominowany. Chętnie poczytam o Waszych "ważnych" książkach.

Pozdrawiam serdecznie i buziole ślę:**

3 komentarze:

  1. Każdy ma swoje niezapomniane książki.
    Niektóre też czytałam , ale niewiele :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No... powiem Ci, ze mnei troszkę zainspirowałaś. nie tylko do stworzenia własnej listy, choć to tez. Ale po ilka pozycji z Twojej, chętnie sięgnę. Jak tylko stworzę swoją, wrzuce tu link z zaproszeniem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Asiu ♥ nawet nie wiesz jak jesteśmy podobne w tym lubieniu :-)))) ja też pochłaniałam Lucy Maud Montgomery (Ania, Błękitny Zamek);Ewę Nowacką (Małgosia , Może nie, może tak) - Ryszarda Kapuścińskiego (Cesarz,Heban),Williama Whartona ( Ptasiek,Tato); Edwarda Stachurę....
    różny czas i różne książki były na topie...
    niedawno : *Amy Tan
    "Córka nastawiacza kości"
    "Klub radości i szczęścia"
    potem Hanna Kowalewska
    Cykl :"Tego lata w Zawrociu",
    "Julita i huśtawki" - teraz nieustająco -Murakami itd, długo by pisać...
    całusy i dziękuję za Annę Świrszczyńską ♥

    OdpowiedzUsuń