czwartek, 29 stycznia 2015

Halo halo...obudź się!

Halo halo ...tu twoja Świadomość...;)

Nie wiem, co mnie naszło, (a że coś naszło to pewne), żeby napisać ten post...
Siedziałam w poczekalni u stomatologa czekając na moje dziecko i zamierzałam czytać grudniowe "Zwierciadło". Trafiłam na artykuł o... PRZEBUDZENIU!... Temat mi bliski, ale nie myślałam, że znajdę coś takiego w tak popularnym piśmie... Wtedy poczułam, żeby napisać o tym na swoim blogu.
Nie wiem, kto to w ogóle przeczyta, bo materiału na ten temat jest cała masa w internecie, ale skoro poczułam...;))))))
Od dawna zadawałam sobie pytanie "kim jestem?" i ...miałam mnóstwo wyobrażeń o tym, czym okaże się odpowiedź. "Okaże się", bo mocno wierzyłam, że poznam odpowiedź.
I rzeczywiście tak się stało...










W artykule Renaty Arend-Dziurdzikowskiej pojawiła się postać Gangaji, nauczycielka budzenia świadomości, która także chciała poznać, czy istnieje ostateczna, absolutna prawda. Na pytanie "co mam robić?" usłyszała - " Nie rób niczego. Zatrzymaj wszystkie poszukiwania i wymówki, zobacz, co już jest tutaj. Nie poruszaj się w kierunku czegoś i nie uciekaj od niczego. W jednej chwili bądź nieruchoma." Dotarło do niej, że nauczyciel prosi, aby zatrzymać całą mentalną aktywność.(...)
strumień myśli w jej głowie zatrzymał się; zatrzymało się podążanie za myślami i wiara w kryjące się za nimi dramaty. W jednej chwili odnalazła spełnienie i spokój.
"Wszystko, cokolwiek i kiedykolwiek mogłam chcieć, było już obecne jako tło czystego, odwiecznego istnienia, Całe cierpienie. które określałam i wiązałam z "ja" lub "mnie",  znalazło się w przestrzeni promiennego bycia.. A co najważniejsze - rozpoznałam, że właśnie to istnienie jest prawdą o tym, kim jestem. Doszło do istotnego przesunięcia uwagi z mojej osobistej historii cierpienia na nieskończoną głębię bycia, która zawsze istniała pod powierzchnią tej historii. Co za spokój! Co za ulga! Jakie odprężenie! A więc nie jestem ograniczona żadną historią! Prostota tego, co do mnie dotarło w tamtej chwili, była trudna do ogarnięcia. Wcześniej myślałam, że to nie może być takie proste. (...)"

I ja myślałam, że to nie może być takie proste.
Na spotkaniu z Karen Richards odpadły ze mnie wszystkie wyobrażenia, jakiekolwiek miałam na temat oświecenia. Spodziewałam się fanfar, zstąpienia światła prosto z nieba, czy jakiś niezwykłych stanów świadomości. I nic z tych rzeczy nie miało miejsca.
Bycie świadomością jest bardzo proste i ...trochę mnie rozczarowało (przez wyobrażenia jakie o tym miałam) i jednocześnie szalenie rozbawił mnie fakt, że napisano mnóstwo książek o oświeceniu, a to jest takie proste!
Istotne jest przesunięcie uwagi z "ja" na świadomość, wewnętrzną przestrzeń, która zawiera "ja", nasze ciało, wszelką myśl, uczucie i emocję. Nie jesteśmy osobą, za jaką się uważamy, to tylko rola, którą przyszło nam grać.
Przebudzenie nie rozwiązuje żadnych problemów, ale - cytując dalej Zwierciadło -
"Sprzątam dom i gotuję obiady. To jest to samo życie co wcześniej, ale zmartwienia zmniejszyły się o 90%, a poczucie oddzielenia o 98%."
"Mam całkowicie zaufanie do tego, co jest. Doświadczam ciszy w samym środku wszelkich zawirowań."
"Ta namiętna obecność jest we wszystkim; gdy gotuję, sprzątam, wychodzę z psem, prowadzę zajęcia, rozmawiam z sąsiadką."
"Po prostu wszystko zaczyna dziać się samo."






 Jest coraz więcej ludzi, którzy tego doświadczają, pojawia się coraz więcej nauczycieli. Dla mnie bardzo bliscy to Eckhart Tolle, Mooji, Katie Byron, Karen Richards, Stuart Schwarz czy nasza polska Nitya - Patrycja Pruchnik oraz wiele wiele innych.
Dodam też, że doświadczyłam i doświadczam tego czym jestem, ale to nie jest u mnie jeszcze ugruntowane. To jest proces, który cały czas trwa.
Przebudzenie nie gwarantuje zdrowia, szczęścia, czy sukcesu. Jest raczej jak spokój w oku cyklonu.
Rzeczy dzieją się, a ty jesteś w środku i patrzysz. Widzisz bez oceniania, ze współczuciem do wszelkiego stworzenia.
Nadal nie rozumiem dlaczego istnieje zło na świecie. I przebudzenie nie daje żadnej odpowiedzi. Raczej coraz więcej nie wiem. Życie płynie dalej swoim torem.
Od tego czasu zdecydowanie mniej czytam, a więcej odczuwam. Żaden koncept, duchowy, religijny, czy naukowy nie ma dla mnie znaczenia. To tylko koncept. Nie wdaję się w dyskusje, nooo...
Nudna jestem :))))))))






Przyszedł mi na myśl Ben Smythe, który przypomina - "Ty żyjesz! Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Jakie to niezwykłe?!  Ty żyjesz!"...
Polecam ten wywiad.




Tymczasem...



:)))))))))))))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz