niedziela, 3 stycznia 2016

3 x M

...czyli Marinina, Murakami, Musierowicz.
Ten post planowałam już dawno temu, kiedy pod koniec poprzedniego roku miały miejsce trzy premiery książkowe moich ulubionych autorów. Każdy z innej bajki. Jedyne, co ich łączy, to to, że cała trójkę uwielbiam.
Nie silę się na recenzję, bo nawet nie wiem, czy umiałabym takową napisać.
Po prostu chciałam się podzielić z Wami swoją opinią. I zapewne padnie nie jeden cytat :)
Czas na czytanie przypadł na okres między - świąteczny.
Wszystkie trzy czytałam nocami.
I wszystkie mi się podobały.
Każda inaczej.







No 1 - Musierowicz
Feblik

Na pierwszy ogień poszła Musierowicz.
Czytam ją od czasów szkoły średniej.
Jest to zasadniczo seria dla nastolatek, choć chyba nastolatek mojego pokolenia, bo moja nastoletnia córka jakoś nie zachwyciła się lekturą w szkole "Opium w rosole"...
Szkoda, ale przyjmuję do wiadomości, że czasy się zmieniają i inne rzeczy porywa młodzież.
Koleżanki mojej córki mają tak samo, jak ona.
Wracając do książki, to "Feblik" traktuje o jednym z moich ulubionych bohaterów, o dziewiętnastoletnim Ignacym Strybie, synu Gabrysi Strybie (niegdyś Borejko).
(Wszystkich głównych bohaterów darzę wielką sympatią, ale mam swoich ulubionych).
Akcja rozgrywa się podczas wakacji i bierze w niej udział cała rodzina Borejków. Rodzinka jest moim zdaniem bardzo wyidealizowana, ale za to ją kocham. Trochę szkoda, że w realu takich rodzin raczej nie ma. Bynajmniej ja nie znam.
W każdym razie uśmiech w trakcie czytania gwarantowany :)
Nie będę opisywać, czy spojlerować, jak to się teraz mówi, poczytajcie sami, choć zdaję sobie sprawę, że wielbiciele Musierowicz dawno ją przeczytali.
To raczej ja jestem spóźnialska...
Ale poczęstuję cytatem, a jakże :)
O twórczości, miedzy innymi.




"(...)
- Skąd wiesz o bieli?! W szkole tak nie malowałam. Jeszcze nawet przed rokiem tak nie malowałam.
- Zgadłem - powiedział z miną zadowoloną. - Lubię malarstwo. I to JEST prawda, że dzieło podobne jest do twórcy, chociaż teraz to się często neguje. Jest podobne i łatwo to wykryć. Bo wiesz... wszystko jest całością."

***

"(...)
- Pojadę z tobą, dobrze? Ta paczka jest ciężka. A potem cię bezpiecznie odwiozę do domu. - I dodał , z rozszerzonymi oczami, jak zawsze, kiedy ponosiła go wyobraźnia, że przecież Agnieszka mogłaby wręcz zemdleć na ulicy, tuż przed pędzącym tramwajem z grubym motorniczym, który ma okulary słoneczne, ale są one zatłuszczone, bo jadł bułkę ze smalcem i teraz nic nie widzi pod słońce!"

***

"A teraz przestań się zamartwiać, że wyłączył telefon. Twoje dziecko ma dziewiętnaście lat, u licha! Znasz chłopaka, który by nie wyłączył telefonu, jadąc na randkę? Albo pamiętał o esemesie do matki? Zdaj sobie boleśnie sprawę, ze jesteś w tej chwili ostatnią osobą, o której on w ogóle myśli. I to tak właśnie ma być. Chodzi o zerwanie mentalnej pępowiny i ciesz się, że trafiło Ci się typowe jej zerwanie, bo niektórzy potrzebują do tego siekiery."

***

"-(...) A co to znaczy: dobrze przyjmować krytykę? Robić tak, jak ty chcesz?
- A skąd. Dobrze przyjmować krytykę to znaczy: nie złościć się. I oczywiście nadal spokojnie robić swoje. Tak jak ty chcesz.
- Aha.
- Jeśli w tej krytyce się nie mylę, będziesz to wiedział. Jeśli się mylę - tym bardziej będziesz wiedział. Jeśli krytyka jest życzliwa i szczera, weź ją pod rozwagę, może w czymś się przyda. Jeśli jest głupia lub wroga, gwiżdż na nią. W każdym zaś wypadku rób tak, jak uważasz. Bo to jest twoje dzieło i nikt poza tobą nie ma nic do gadania."

***

"(...) Dla niego  była to już druga okazja do spania poza łóżkiem, i to na czymś zdecydowanie za twardym. Mógł więc mieć już zupełną, potwierdzoną pewność, że nie był stworzony na turystę. Ani na żołnierza. Ani na trampa. Ani na leśniczego. Ani na kowboja. Ani na autostopowicza. Sam nie wiedział, na kogo i po co został stworzony, nota bene w tym samym zapewne potężnym akcie kreacji, co komar. I komarzyca."

***

"(...) Wiesz, Milu, ciekaw jestem, kto to się urodzi. Im więcej tej dziatwy mamy wokół, tym ciekawszy jestem kolejnych nabytków. Nigdy nie przypuszczałem, że zapoczątkujemy - bezwiednie! - taką niezwykłą kolekcję osobowości. Popatrz, jacy są oryginalni i wyjątkowi, jak żadna cecha się nie powtarza, jacy są nieprzewidywalni i pomysłowi - szczodrość i bogactwo Natury nie przestaje mnie zadziwiać." (Mnie też - dopisek mój)

Małgorzata Musierowicz
Feblik


No 2 - Marinina
Stylista


Druga na tapecie - Aleksandra Marinina, rosyjska autorka kryminałów, jedynych jakie czytuję.
Napisała około czterdziestu książek i żal mi serce ściska, że tylko trzynaście jest tłumaczonych na polski...Szkoda, że rosyjskiego się nie uczyłam sumiennie, bo sięgnęłabym po oryginały. W szkole tego języka nie lubiłam, a teraz żałuję. Teraz mnie ekscytuje akcent, brzmienie słów...
No na przykład, jak nazywają się ludzie z książki - Anastazja Kamieńska, Jura Korotkow, Igor Władimirowicz Sołowiow, Żenia, Losza, Oksana...
Zdrobnienia zwłaszcza uwielbiam :) I chętnie zwiedziłabym Rosję. 
"Stylista", jak każda książka autorki wciąga tak, że nie można się oderwać od czytania. W tej toczą się dwa niezależne śledztwa, które wiąże jedno wspólne miejsce. I tu nie będę zdradzać fabuły. W każdym razie tytułowa major Kamieńska, Nastia świetnie sobie radzi. W ogóle bardzo lubię główną bohaterkę, która nie jest typową kobietą. Nagrano kiedyś kilku odcinkowy serial na podstawie książek Marinina, ale aktorka grająca Kamieńską, choć bardzo sympatyczna kompletnie nie przypomina - moim zdaniem oryginału.
Zacytuję fragmencik -

"(...) Licho wie, co się tu wyprawia, pomyślała Nastia, przebierając się i zwijając w długi, ciepły szlafrok. Jej życie chyba nie wygląda właściwie. Mąż gotuje i sam sobie pierze koszule. Dobrze, gdyby jeszcze utrzymywała rodzinę, wtedy jej domowe nieróbstwo i codzienne bałaganiarstwo można by wybaczyć. Ale przecież Loszka zarabia wcale nie mniej, a honoraria za podręczniki, monografie i wykłady są niekiedy olbrzymie. On jest oczywiście uczonym, ma prawo siedzieć w domu i wprowadzać nauki matematyczne na drogę światowego postępu, mimo to... Co za szczęście, że ma taki spokojny i zgodny charakter, żaden inny mężczyzna nie zniósłby Anastazji Kamieńskiej z jej patologicznym lenistwem w połączeniu z upodobaniem do rozwiązywania kryminalno - analitycznych zagadek."

Chętnie poznałabym Nastię osobiście. O ile by istniała w realu :)





No 3 - Murakami
Mężczyźni bez kobiet


Murakami to moja najświeższa fascynacja. Zresztą że go kocham, to już nie raz na blogu wspominałam. Japończyk piszący powieści nietypowo jak na Japończyka. Podobno. W każdym razie nie pisze tradycyjnie, co niektórzy Japończycy mu zarzucają.
Ja mu tam niczego nie zarzucam ;) A wręcz delektuję się każdym napisanym przez niego zdaniem.
Murakamiego albo się lubi, albo nie.
Mnie ten senny czasami, nierealistyczny, egzystencjalny klimat pociąga za sobą. I wciąga :)...
Pochłania całkowicie i fascynuje. Jego Książki zazwyczaj mam pozakreślane ołówkiem, co ciekawsze fragmenty, które lubię potem cytować.
I co mnie nieco rozczarowało - książka, składająca z siedmiu opowiadań jak najbardziej była czytelniczą ucztą - to jakoś nie podkreśliłam za wiele.
Kilkoma cytatami się oczywiście podzielę, ale bywało pod cytatowym względem lepiej.




"(...) Ale nawet jeśli ludzie się świetnie rozumieją, nawet jeśli się bardzo kochają, niemożliwe jest zobaczenie wszystkiego, co kryje się w sercu i umyśle drugiej osoby. Takie pragnienie może tylko wywołać ból. Za to, jeśli chodzi o własne serce i umysł, to przy pewnym wysiłku powinno się udać do nich zajrzeć. Więc musimy raczej stworzyć dobre relacje z własnym sercem i umysłem.  Jeżeli     n a p r a w d ę  chcemy zobaczyć innego człowieka, musimy spojrzeć sobie prosto i głęboko w oczy. Ja tak uważam."

***

"(...) Zdaje mi się, że nasze serca są teraz czymś mocno związane. Kiedy jej serce się poruszy, pociąga za sobą moje. Jak dwie łódki związane liną.  Nawet, gdyby chciało się je rozdzielić, nie ma takiego noża, który by je przeciął. To też jest uczucie, którego nigdy wcześniej nie doświadczałem. Wzbudza we mnie niepokój. Co się ze mną stanie, jeśli to się będzie pogłębiało?"

***

"(...) Kiedy powinienem odczuć prawdziwy ból, zdusiłem w sobie silne doznania. Ponieważ nie chciałem zaakceptować bolesnych doznań, uniknąłem spojrzenia prawdzie w oczy i w rezultacie mam teraz takie puste, pozbawione treści serce."

***

"(...) Deszcz ciągle padał, wskazówki zegara bez przerwy się wahały, ptaki spały jeszcze pogrążone w głębokim śnie, pracownik poczty bez twarzy w milczeniu segregował widokówki, kształtne piersi żony unosiły się gwałtownie w górę i w dół, a ktoś uparcie pukał w szybę. Bardzo regularnie, jakby zapraszał do głębokiego labiryntu sugestii. P u k, p u k, p u k, p u k. I znowu p u k. Nie odwracaj oczu, patrz prosto na mnie, szeptał mu ktoś do ucha. Tak wygląda twoje serce. "

Haruki Murakami
Mężczyźni bez kobiet




To się rozpisałam...Ale i tak z recenzją to nie ma nic wspólnego. Nie sztuka przepisać z książki parę zdań, prawda?
Chociaż nie...Trzeba chyba mieć trochę cierpliwości i widzieć w tym sens.
A ja strasznie chciałam ten post napisać /przepisać ;))))
Niewiele czytałam w starym roku. Aż trafiłam na tą moją ukochaną premierową trójkę. Chciałam się tym podzielić. Zwłaszcza, że spodobał mi się tytuł - 3 x M. I uznałam, że dla samego tytułu warto ;)

Miłego wieczoru!

1 komentarz:

  1. A ja bardzo lubię czytać książki - a już niekoniecznie recenzje książek. Więc taki rodzaj rekomendacji, jak powyższa - bardzo mi odpowiada. Bo skoro czytelnik wymienia książki, którym poświęcił kilka nocy, robi im zdjęcia i cytuje - to samo w sobie o czymś świadczy. ;)

    OdpowiedzUsuń