piątek, 16 grudnia 2016

Ulegając zniszczeniu

Ciut, ciut wcześniej niż zwykle zabrałam się za jedenastą, listopadową, przedostatnią feminkę w comiesięcznej zabawie z UHK Gallery - FEMINKI 2016.
Mój listopad był dla mnie trudnym miesiącem.
Wydarzyło się dużo różnych rzeczy, również oczywiście bardzo fajnych, jednak gdzieś podskórnie czułam jakiś ciężar, jakieś ciemne chmury krążące mi nad głową.
Dopadło mnie też dość intensywne oczyszczanie oskrzeli, które trwało prawie miesiąc. Dużo chrząkania, plucia i kaszlu. Normalnie bardzo rzadko się przeziębiam, więc nie było to komfortowe doświadczenie...
Jakoś ciężko mój organizm przystosowywał się do niskich temperatur. Permanentnie ciągle marzłam.
Moja feminka - boginka miała być w ciemnych kolorach, a wyszła paradoksalnie w jasnych.
Jak skończyłam malowanie, zobaczyłam w niej niebiańską pielęgniarkę, która nade mną czuwała i opiekowała się mną, niebiańską akuszerkę, która przyjmowała moje negatywne emocje, która stała przy mnie i szeptała - "dasz radę":)
I miała rację. Dałam radę :)
Niebo nade mną się rozjaśniło. Nadal jeszcze chrząkam, ale ta ciężkość odpłynęła.
A oto LIDUANA LISTOPAD :)))))




























Jedynie ulegając zniszczeniu,
możemy znaleźć to,
co w nas niezniszczalne.

Pema Chodron




I została jeszcze jedna, ostatnia feminka do stworzenia :) W przyszłym roku już to pewnie będzie, w styczniu dopełni się feminkowa pełnia :)))
Gdyby nie to wyzwanie nigdy bym takiej kolekcji nie stworzyła...
Miłego dnia Kochani :**

1 komentarz:

  1. Dużo zdrowia Asiu! Feminka faktycznie taka pielęgniarkowa w kolorystyce, coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń