niedziela, 29 stycznia 2017

Życie warte przeżycia

Niedziela.
Piąta w tym roku :)
I po raz piąty porcja zdjęć cykanych kolejno każdego dnia, co za każdym razem podkreślam, żeby wiadomo było że to projekt 365. Codziennie jedno zdjęcie. Ale żeby nie robić sobie bałaganu na blogu i codziennie wrzucać zdjęcia, zbieram wszystkie z całego tygodnia i całą serią wrzucam na bloga w niedzielę :)
A nie będę zakładać specjalnie po to osobnego bloga. Trochę bez sensu jest dla mnie zakładać bloga tylko na rok. Nie mówiąc już o tym, że pewnie nikt by tam nie zaglądał. No bo jednak blogi są raczej po to, żeby do nich zaglądać no nie?
No dobra. To tak tytułem wstępu.
Tak przy okazji jeszcze dodam, że mało ostatnio wybywałam z domu, więc zdjęcia ogólnie takie domowe raczej. Bo że statyczne to już standard :)
Jest nadzieja, że w przyszłym będzie bardziej różnorodnie. Ale nie zapeszam...





23#365 :))) / Telefon



24#365 Powrót z miasta do domu... / Telefon



25#365 W tracie zawieszkowej foto sesji ;) / telefon



26#365 Moja poranna porcja wody z cytryną i miodem /Aparat



27#365 Kocia kurtyzana rankiem po 7.30 / Aparat



28#365 Butelkowa kolekcja w świetle słońca / Aparat



29#365 Część moich kubeczkowych zbiorów :) / Aparat




(...)
I każdy z nas jest jedynym, niepowtarzalnym egzemplarzem. Takim, którego jeszcze nigdy nie było i już się nigdy nie powtórzy. I składa się na to cała nieskończoność szczegółów, komórek, atomów, odcieni uczuć, ciemne piwnice i świetliste tarasy doświadczeń i przeżyć. 

I nie potrzebujemy nikogo, kto musi to potwierdzać.
Że nasze życia warte są przeżycia.
Że nie jesteśmy tylko twarzą w tłumie.
Że jesteśmy kimś. Pięknym i ważnym.
Przecież tak jest. Po prostu.
Jesteśmy.
Piękni i ważni.
Reszta to pierdolenie.





Ten fragment tekstu podkradłam ze stronki Mentalna Lewatywa, którą serdecznie polecam. Mają świetne przemyślenia "ubrane" w fajną formę :) Są też na fejsbuku, gdzie na nich trafiłam.

A jutro na blogu będzie niebiesko. W wersji kobaltowej. Zapraszam!
Oraz buziole ślę :**


1 komentarz:

  1. Uroczy jest dla mnie ten fotodziennik - jak z fragmentów składa się taki intymny obraz życia :)

    OdpowiedzUsuń