niedziela, 19 lutego 2017

Dotknąć miejsca, które nigdy nie jest zmęczone...

I upłynął tydzień siódmy tegoż roku :)
Czas na moje codzienne foty cykane kolejno, każdego dzionka kolejnego :)
Pierwsze pięć zdjęć robiłam aparatem, a dwa ostatnie telefonem.
Na łatwiznę poszłam w piątek.
A pierwsze dni były spontaniczne.
No to zaczynamy!




44#365 Poniedziałek. Wystrzałowa klawiatura / Aparat



45#365 Wtorek. Z lekkim akcentem walentynkowym / Aparat



46#365 Środa. Spacerkowo / Aparat



47#365 Czwartek. Moje botki - mój osobisty bohemian style / Aparat



48#365 Piątek. Przepis na romans ;) / Aparat



49#365 Sobota. Art Selfie z Art Patykiem ;) / Telefon



50#365 Niedziela. Kocisko z cyklu "kto tu zagląda" :) / Telefon
(Nim się jeszcze niedziela na dobre rozkręciła - ok. 1.30w nocy )






ZMĘCZENIE
Można powiedzieć, że zmęczenie jest wynikiem identyfikacji z ciałem, identyfikacji z „ja”. W to wcielenie wpisane jest w jakimś sensie także zmęczenie, ale prawdziwy Ty, jesteś zawsze niezmęczony. Jakąż łaską jest dotknięcie nawet na sekundę tego miejsca, które nigdy nie jest zmęczone. W jaki sposób się tam dostać? Przyjąć zmęczenie, kiedy się pojawi. 
Odpręż się do tego co jest i przyjmij to, co jest. Jeśli jest zmęczenie, przyjmij je. Nie chodzi ani nawet o brak zmęczenia, ani o odczuwanie zmęczenia. Tak naprawdę, to ty nie masz z tym kompletnie nic wspólnego. Miejsce niezmęczone jest dostępne zawsze. Wystarczy aby umysł się zatrzymał na moment, przestał analizować, dywagować i ustosunkowywać się. To wszystko dzieje się w świecie zjawisk. Ale ciebie to nie dotyczy. 
 Nie martw się. Twoje zmęczenie jest takie, jakie być powinno. Nie walcz z nim. Ileż to pracy wykonanej niepotrzebnie. W naszej kulturze nauczyliśmy się pewnego schematu działania. Kiedy pojawia się ból lub innego rodzaju dyskomfort, stosujemy jedną z trzech metod: zażywamy odpowiedni farmaceutyk, próbujemy „zniszczyć obiekt” czyli zlikwidować zewnętrzną (a więc pozorną) przyczynę problemu, albo udajemy, że problemu nie ma. Nie przychodzi nam do głowy, że istnieje jeszcze inny sposób podejścia do sprawy, choć trzeba temu poświęcić trochę więcej czasu. 
Zamiast więc próbować pozbywać się tego zmęczenia, tego bólu, tego dyskomfortu, przyjmij go i odpręż się w tym. Kiedy odprężysz się do tego co jest, czymkolwiek to jest, to wydarzy się cud. Nie mogę ci o tym więcej powiedzieć, bo twój umysł natychmiast by to przechwycił i potraktował, jako pretekst dla kolejnych projekcji. To się wyjawi, ale musisz sam to sprawdzić. Zobaczysz co się wtedy wydarzy...
Nitya 

 Targoszów, wrzesień 2016
wybór - Andrzej Gołąb




A skąd to zmęczenie? Nie pojawiło się przypadkiem tutaj. Czuję się zmęczona od dawna... I duchowo i fizycznie. Chyba ogólnie życiem :) Tak jakby napęd się wyczerpał...I odprężam się własnie w tym miejscu niezmęczonym... obejmując zmęczenie :)
Warto patrzeć z tego miejsca, z którego naprawdę się jest. To zmęczenie wtedy nie przygniata...Ma się dystans do wszystkiego. Tak jakby oglądało się film.I od razu lżej!
Lekkości życzę :**

4 komentarze:

  1. Popatrz z tego miejsca, z którego naprawdę się jest , wydawałoby się takie proste - ja jednak potrzebuję okularów ... ;-)
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałam napisać,że przeraziły mnie te spluwy na pierwszej fotce ...prawdziwe?

      Usuń
    2. Hahaha wycięte z gazety dla facetów CKM :)

      Usuń