niedziela, 25 sierpnia 2019

Oświetlić swoją ścieżkę...

Pomalowałam lampion na świeczuszkę.
Lampion ów przywiozłam kiedyś z Norwegii, oryginalnie był fioletowy.
Pewnego razu ktoś pomagając mi w sprzątaniu starł z niego kurz razem z... farbą!
Ściereczka zawierała niestety jakiś detergent.
Było mi żal tego lampionu, wisiał sobie taki nagi, bez koloru długi czas. Kilka lat nawet.
Aż wpadł mi do głowy pomysł, żeby go pomalować na nowo. Mam przecież tusze alkoholowe, które się do tego idealnie nadały.
Kolor zmieniłam. Na turkusik mój wciąż ulubiony.
Nie jest to dzieło wybitne, żadna to sztuka naciapać farbą, ale lampionik jest fotogeniczny, więc zrobiłam kilka zdjęć. Zawsze to troszkę ożywi bloga ;)))))
A przy okazji umyłam okno w kuchni, bo jakże tu światu pokazywać swoją brudną szybę...
Zdjęcia na tle okna zrobiłam tylko trzy, ale czeguż to czeguż nie robi się dla sztuki...
































Jeżeli zapalisz drugiemu człowiekowi lampę, oświetli ona również twoją ścieżkę.

Budda




Ten lampionowy post to raczej taki mały epizodzik. Nie ścieram kurzu z farbą więcej. No i ścieram kurze sama. Niezbyt często, ale się zdarza ;)))))))))
Uściski cieplutkie ślę :**

1 komentarz: