piątek, 30 sierpnia 2019

Surowe, obolałe piękno wszechświata

Wróciłam dzisiaj z magicznego miejsca.
Spędziłam tam trzy dni, ale gdybym mogła, zostałabym tam do końca świata...
Heh...no i jestem znowu w swoim mieszkanku.
I jak to mam w zwyczaju dzielę się swoimi przeżyciami...































































































Niech dobroć i surowe, obolałe piękno wszechświata łamią cię bez końca. Znajdź spokój, wiedząc, że twoja całość składa się z sumy wszystkich twoich pięknie połamanych kawałków, ponieważ łamanie jest stawaniem się.

Jeanette LeBlanc




Dla bardziej ciekawych zdradzę, że były to odwiedziny u naszych niemieckich sąsiadów, w Feldberger Seelandschaft. Ach! Jak zielono tam mają... 
No i to chyba wszystko, co chciałam powiedzieć. Zdjęcia mówią najlepiej!
Słonecznie tulam z buzującą we mnie jeszcze energią żywiołów! :**



niedziela, 25 sierpnia 2019

Oświetlić swoją ścieżkę...

Pomalowałam lampion na świeczuszkę.
Lampion ów przywiozłam kiedyś z Norwegii, oryginalnie był fioletowy.
Pewnego razu ktoś pomagając mi w sprzątaniu starł z niego kurz razem z... farbą!
Ściereczka zawierała niestety jakiś detergent.
Było mi żal tego lampionu, wisiał sobie taki nagi, bez koloru długi czas. Kilka lat nawet.
Aż wpadł mi do głowy pomysł, żeby go pomalować na nowo. Mam przecież tusze alkoholowe, które się do tego idealnie nadały.
Kolor zmieniłam. Na turkusik mój wciąż ulubiony.
Nie jest to dzieło wybitne, żadna to sztuka naciapać farbą, ale lampionik jest fotogeniczny, więc zrobiłam kilka zdjęć. Zawsze to troszkę ożywi bloga ;)))))
A przy okazji umyłam okno w kuchni, bo jakże tu światu pokazywać swoją brudną szybę...
Zdjęcia na tle okna zrobiłam tylko trzy, ale czeguż to czeguż nie robi się dla sztuki...
































Jeżeli zapalisz drugiemu człowiekowi lampę, oświetli ona również twoją ścieżkę.

Budda




Ten lampionowy post to raczej taki mały epizodzik. Nie ścieram kurzu z farbą więcej. No i ścieram kurze sama. Niezbyt często, ale się zdarza ;)))))))))
Uściski cieplutkie ślę :**

piątek, 23 sierpnia 2019

Czytać listy miłosne...

A witam serdecznie!
Dzień dobry bardzo!
Badylki prezentują się nowe. Zaklęte w formie obrazka.
40cm x 30cm

Po raz pierwszy malując patyczki, zostawiłam fragmenty surowego drewna.


























Zanim nauczysz się rzeczy skomplikowanych,
naucz się czytać listy miłosne wysłane przez wiatr i deszcz, śnieg i księżyc.

Ikkyū, japoński mistrz ceremonii herbaty





Myślę, że będzie jeszcze trochę badylkowych obrazków. Oczywiście, niekoniecznie już zaraz. Noo, kiedyś tam... Tegoroczne lato bardzo mnie rozleniwiło...
Wszystkiego miłosnego życzę :**


wtorek, 13 sierpnia 2019

Dotknięcie Ducha

Badylkowy obrazek.
60cm x 30cm
Drugi w mojej "karierze".
Pierwszy bardziej mi się podobał, no ale cóż...
Pewnie jest właśnie TAKI, jaki powinien być ;)
Badylki i dwa pióreczka.
Szamańsko, etnicznie i folkowo. O.


























Istnieje pocałunek, którego pragniemy
całym naszym życiem
- dotknięcie Ducha...

Nocą otwieram okno
i zapraszam do siebie księżyc.
Chcę, żeby przytulił swój policzek do mojej twarzy.
Oddychaj we mnie.

Rumi




Tak, ostatnio chyba tylko badylki chce mi się malować. Takie wdzięczne są! Kolorowe i radosne.
Bywajcie Kochani! Do następnego razu! :**