niedziela, 9 maja 2021

Jak wchodzenie do łodzi...

Mandala drewienkowa 75cm x 55cm.
Niebieskości i piórka.

























Życie jest jak wchodzenie do łodzi,
która ma wypłynąć na morze i zatonąć.

Shunryu Suzuki



W końcu cieplej! Korzystajmy ze słońca i żyjmy najpiękniej!
:**

czwartek, 6 maja 2021

W środku świętej przestrzeni

Nastrój na mandalę dziś miałam :)
Ta mandala powstała już nieco wcześniej, tak jak jeszcze dwie czekające w kolejce. 
75cm x 55cm
W zieleni, z piórami i z drewienkiem.

























Bez względu na to, co się wydarzy, zawsze stoimy w centrum świata, w środku świętej przestrzeni, a wszystko, co wchodzi do tego kręgu i istnieje z nami, przyszło, aby nauczyć nas tego, co powinniśmy wiedzieć
Pema Chodron



Miłego dzionka Kochani:**

poniedziałek, 3 maja 2021

Bezimienna Głębia...

Czepiec koronny numer cztery.
Już go właściwie pokazywałam w ostatniej nadmorskiej sesji, ale był i tak przeznaczony do osobnego posta, bardziej ze szczegółami. Trochę tych zdjęć z plaży zostawiłam sobie z czepcem, takich których nie zamieszczałam na blogu jeszcze. Plus parę fot z wnętrza. 
Z wnętrza i zewnętrza:))) Proszę bardzo.
Jest więc, czepiec ów wykonany z plastikowych butelek i pociapany tuszami alkoholowymi. Z odrobiną sznurka.
Oto ja i moje wariacje przedstawiają się ;))))))))))))))
































































Imię

Z niebytu, nieistnienia, niemyślenia,
z bezczucia i beznazwania,
z otchłani, z pokładów, z ciemnego dna den,
spod ziemi, z krecich kopców, starożytnych 
kurhanów,
z popiołu, spękań i mgły,
z korzeni, kory drzew, starych kości,
z czasów odległych, z pra-czasu, sprzed czasu,
wyłania się
przeczuwana i odsyłana w zapomnienie,
pierwotna, przerażająca, wszechpochłaniająca,
wszechogarniająca
Bezimienna Głębia

Joanna Oleszek
marzec 2005



Jeszcze mi się zachciało zrobić taki w zieleni, taki do lasu i pól pasujący... Butelki się zbierają ;)))))))))
Buziaki:**

piątek, 30 kwietnia 2021

Współpraca z nieuniknionym...

Kwiecień odchodzi dzisiaj i postanowiłam go pożegnać. 
Tak całkiem spontanicznie byłam wczoraj na spacerku na obrzeżach poligonu. To takie całkiem bliskie miejsce, żeby się przejść, gdy nie ma się samochodu i okazji wyjechać za miasto.
Pojawiły się we mnie sentymenty, tyle lat związana jestem z tym miejscem, tyle dziecięcych zabaw, przygód... I przez te lata,  wyrósł tam piękny, dziki, różnorodny las...
Chciałam się po prostu przejść z przyjaciółką, w ciszy, posłuchać leśnych śpiewów i być świadkiem narodzin zieleni, posłuchać, jak trawa rośnie...
Bez pozowania do zdjęć tym razem;))))) Ale nie wytrzymałam, żeby paru kadrów przyrodzie telefonem nie zrobić...;)
Połączyłam to z kilkoma zdaniami, przypowieściami Anthonego de Mello z małej książeczki "Minuta nonsensu". Jakoś mi się znowu Anthony, po wielu latach przypomniał.












Na czym polega sekret Twojego spokoju?

Mistrz odpowiedział: "Na poświęceniu się całym sercem współpracy z nieuniknionym".

A. de Mello












Pewien obcy człowiek powiedział: "szukam znaczenia istnienia".

"Oczywiście zakładasz, że istnienie kryje w sobie jakieś znaczenie", powiedział Mistrz.

"A czyż tak nie jest?"

"Gdy doświadczasz istnienia takim, jakie jest, nie takim, za jakie je uważasz, odkryjesz, że twoje pytanie pozbawione jest znaczenia", odparł Mistrz.

A.de Mello












Bardzo pragnąłbym znaleźć jakieś solidne podstawy, jakiś mocny fundament dla mojego życia.

"Spójrz na to w ten sposób", rzekł Mistrz. "Co jest solidną podstawą dla lecącego ptaka, który przemierza cały kontynent? Co stanowi mocny fundament dla ryby niesionej przez rzekę aż do morza?"

A. de Mello












Czego naucza twój Mistrz?

"Niczego".

"A więc cóż on, u licha, oferuje?"

"Tyle, ile chcesz wziąć z jego milczenia, miłości i promieni tysięcy słońc, które świecą na niebie ponad jego głową; i z każdego listka i każdego źdźbła trawy".

A. de Mello




Jest tam wiele urzekających, starych drzew. Zwłaszcza duża, stara Babcia Wierzba, nauczycielka wiedźm!...Idealne miejsce na tańce wiedźmowo - szamańskie ;))))))))
Uściski Kochani:**

środa, 28 kwietnia 2021

Śmiać się życiu w twarz...

Po ośmiu miesiącach na plażę dotarłam!
Tak! Tak!
Kwiecień nas nie rozpieszcza pogodą, ale udało się znaleźć taki dzień, żeby słonko było, za to wiatru trochę mniej...
Plaża, rzecz jasna była calusieńka dla nas i naszych szalonych, radosnych wygłupów.
Nawet buty zdjęłam, moje stopy były takie spragnione dotyku piasku i wody, że musiałam to zrobić. Kto wie, kiedy znowu dotknę plaży?... Fajnie by zdążyć przed latem, póki przestrzenie puste...
A wczorajszy wtorek minął mi tak:












































































Na czym polega praca Mistrza? - spytał poważnie wyglądający przybysz.

"Na uczeniu ludzi, jak się śmiać", odparł Mistrz z powagą.


Kiedy indziej zaś stwierdził:

"Gdy potrafisz śmiać się życiu w twarz, stałeś się władcą świata - tak, jak człowiek, który gotów jest na śmierć".


Anthony de Mello
Minuta nonsensu



Miała być inna przypowieść zacytowana, którą usłyszałam wczoraj na plaży, ale jest zbyt długa, jak na moje posty. Była o nie słuchaniu opinii innych. By słuchać tylko siebie, wewnętrznego głosu, który nas prowadzi. A innym ludziom nigdy nie dogodzimy. Zawsze znajdzie się ktoś, komu się coś w naszych poczynaniach nie spodoba. Tak jak na przykład moje wygłupy. ...
Ale ja chyba się w dużym stopniu wyzwoliłam spod jarzma tego, co wypada, a co nie i spod ludzkich opinii. Każdy widzi świat takim, jakim sam w środku jest...
Buziaki słoneczne:**