niedziela, 31 stycznia 2021

Bo życie idzie

Śniegowy spacer przydarzył mi się dzisiaj.

W lesie i na łące.

Z kawką w wieżyczce.

I jak zwykle poszalałam sobie odpowiednio do sytuacji ;))))))))

Takie fajowe urozmaicone miejsce odkryłyśmy z przyjaciółką, w sam raz na przyszłe wiosenne wypady za miasto.

Paczajta więc!













































































Pozwolenie ludziom
myśleć o mnie tak,
jak im się chce,
jest jedną z najszczęśliwszych
decyzji w moim życiu.
W końcu to jest
ich głowa,
ich myśli ,
ich czas,
ich wybór.
Co mam do tego?
I nastała wspaniała wolność!
Nie boję się kogoś rozczarować.
Nie tracę czasu
na sprzeczanie się o prawdę.
Nie wchodzę w dyskusję.
Nie udowadniam swojej racji.
Jestem za leniwa.
Warto takiego lenistwa się nauczyć.
Właśnie lenistwo pomoże uwolnić się
od zbędnego
na wszystkich poziomach,
co jest gwarancją zdrowia
psychicznego i fizycznego.
Nic nas tak nie rujnuje,
jak zależność od czyjegoś zdania,
jak zmuszanie się spełniać
czyjeś oczekiwania
i być zawsze dla wszystkich dobrym.
Dlatego niech myślą , co chcą,
bo życie idzie.
A żyć warto według
swoich myśli.

Lila Grad

(zapożyczone z fejsbuka od Airis Zarina)



A już niebawem jakieś twory swoje zaprezentuję :)

Śniegowe uściski:**

czwartek, 28 stycznia 2021

Wciąż koloruję...

Wianek proszę ja Państwa prezentuję.

Dla pewnej uroczej Pani Przedszkolanki :)))

W różach, kurkumie, beżach i złocie.

Powstał już dość dawno, ale w końcu doczekał się publikacji.


































Wszyscy jesteśmy nieco zniszczeni przez los, ale to nic.

Ostatnio sprawdziłam połamane kredki - wciąż kolorują w ten sam sposób.

Autor nieznany


Mam jeszcze jeden wianek w kolejce, ale też musi swoje odczekać. W ogóle teraz znowu maluję i przekraczam swoje kolejne granice. Efekty pewnie niebawem.

Trzymajcie się ciepło Kochanieńcy! :**


poniedziałek, 25 stycznia 2021

Stać się absolutnie wolnym

Spacerek leśny. Sprzed trzech dni.

Chyba po raz pierwszy publikuję spacerowe zdjęcia z takim opóźnieniem.

W ogóle nie miałam nastroju na sesję, ale obiektyw aparatu i sama natura działa na mnie niczym magiczna różdżka, wyciągając niemal natychmiast za fraki z mroków smutku i na powrót przypominając o mojej lwiej naturze i dzikiej radości istnienia. Przynajmniej na chwilkę.

A przy okazji rozruszałam zastałą ostatnio limfę.

Pobiegałam, powyginałam się i poskakałam! Jakież to fajowe!

Zdjęcia z telefonu.












































































Jedynym sposobem, aby sobie radzić ze zniewolonym światem jest stać się tak absolutnie wolnym, że już samo twoje istnienie jest aktem rebelii.

Albert Camus


Tegoroczny dość zimny i ciemny styczeń oraz ogłupiony świat sprawiły, że dałam się wciągnąć w odmęty smutku i jakiejś rezygnacji. Cieszę się więc jak dziecko, kiedy mogę znaleźć się w objęciach lasu, czy w ogóle natury. Dziękuję zatem z głębi serca za ten spacer!

Uściski:**