Obudziłam się w obiecujący sobotni ranek.
Słonko aż prosiło o przygodę.
Poczułam ten zew i tak znalazłam się na plaży!
Na wielkiej, pustej plaży, mknąc po niej radośnie!
Przetrzepana przez wiatr i naświetlona słońcem oddałam się nieskończonej przestrzeni...
W drodze powrotnej uświadomiłam sobie, że mija właśnie pierwszy dzień wiosny!
Ach, jak mi się pięknie zaczęła!..
Dziękuję.
I oto zdjęć parę...
Kolejna prawdziwa rzecz! Jeszcze nie umarłam! Nadal mogę wywołać kawałek duszy i przedstawić go w kolorze, utrwalony na wieki.
Keri Hulme
Taki to nieplanowy wypad mi się przytrafił...
Bardzo to miłe, rzecz jasna :) Lubię takie niespodzianki :)
Fajnie mi się wiosna zaczęła...
Buziaki:**




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz