I kończy się marzec tego roku...
Ile tych marców jeszcze zostało?...
Noooo... Taka mnie refleksja naszła.
A ostatniej tegorocznej marcowej niedzieli do lasu mnie (albo raczej nas) zawołało.
Pooddychać leśnym powietrzem.
Na zapas jonów ujemnych nałapać.
Dać się słońcu ponaświetlać. Promień światła chwycić...
O czym szumią drzewa - podsłuchać...
Przypomnieć sobie o tym, co naprawdę się liczy.
I jeszcze, i jeszcze kolejny raz na nowo wywołać w sobie dziecięcą radość.
No i z okularem na nosie, gdzieś w głębi lasu wypatrzyłam...
Butelkę!
Materiał na kreatywne foty!
Ja tym razem nieco mniej pchałam się przed obiektyw ;)
Opanuj rzemiosło otwierania serca i pobudzania kreatywności.
W twoim wnętrzu jest światło.
Judith Jamison
Żegnaj marcu!
Dziękuję za te wszystkie piękne spacery w takiej obfitości!
:**







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz