wtorek, 7 stycznia 2025

Ścieżki zagubione

Dobrze jest znaleźć się w lesie.
W końcu!
To był długi spacer.
Zewsząd wypływała gęsta mgła.
Las przenikała tajemnica i niemal oniryczna atmosfera,
... której to stałyśmy się integralną częścią.
Dwie oczarowane mglistym krajobrazem kobiety samotnie wędrujące przez ciche ścieżki zaczarowanego lasu...
Straciłyśmy poczucie czasu.
Nawet udało nam się zabłądzić!..
Ale na szczęście ( bo zaczęła się już szarówka) wróciłyśmy po własnych śladach...

Zdjęcia bardzo mi się podobają, choć to tylko aparat w telefonie.


































































Lubię drogi donikąd, ścieżki zagubione
Wiodące w tył, czy naprzód, w którąkolwiek stronę.

Jan Staudynger


Wolne się skończyło! Do pracy czas...
Dobrego tygodnia życzę:**

niedziela, 5 stycznia 2025

Dostrzec swoją wartość...

Całkiem nieoczekiwana, całkiem niespodziewana...
Pomarańczowa mandala!
40cm x 40cm
Nieoczekiwana - jak większość moich prac :))))))
Zabrałam się za nią chyba dlatego, że jestem głodna tego pomarańczu...
A że nie mam odpowiedniej ilości, a i fajnych odcieni pomarańczowej włóczki, sznurka i nici, więc sięgnęłam po to, czego jeszcze trochę mam - po farbę!
Noo i jeszcze trochę pomarańczowych papierów mam, ale jednak wybór padł na mandalę.
I tak mi się umyśliła pomarańczowa ich seria.
Co prawda wolne już się kończy, ale może powolutku coś tam mi się uda poczynić.
Przy okazji, jak ktoś blisko Kalisza Pomorskiego mieszka to 17.01.25 o godzinie 17.00 zapraszam do Galerii Pałacowej na wernisaż otwierający wystawę moich prac.
(Zdjęcie plakatu na końcu posta)















* z lampą błyskową


Nie myl bycia niewidzianym lub niedocenianym z byciem niedowartościowanym.
Pamiętaj - twoja wartość nie maleje dlatego, że ktoś inny nie potrafi jej dostrzec.

Izabela Kopaniszyn
Master Your Life

***




Doceniajmy się Kochani!
:**

środa, 1 stycznia 2025

By żyło się lepiej..

No i mamy Nowy Rok 2025.
Wszystkiego Szczęśliwego więc.
A tu na blogu, nowy rok otwierają karteczki.
Takie z upcyklingu.
Dostałam kiedyś stary kalendarz z ładnymi kolorami.
Postanowiłam go wykorzystać. Częściowo, bo go właściwie tylko uszczknęłam.
Starczy na wiele kartek ;)))
Albo na coś innego.
A na początek cztery karteczki.







pięknych
zachwytów
na co dzień i od święta



by żyło się lepiej
śpiewaj bujną pieśń
własnego serca



by coś się narodziło
żyjąc dziko
odkryj głębię
serca



światła
wolności
której nie ma końca




Niechaj te życzenia karteczkowe będą moimi życzeniami na ten kolejny rok!
:**

niedziela, 29 grudnia 2024

Podręczne słońce

Mam wreszcie swoje osobiste słońce.
Sama je sobie stworzyłam.
Takie zachodzące, w kolorach soczystego pomarańczu.
Czego na zdjęciach w ogóle nie widać.
Normalnie ta szarość wokół bardzo miękko stapia się z tym pomarańczem, a na zdjęciach wyszło ordynarnie kontrastowo.
No nic, pokazuję takie foty, jakie mam.

Są też drewienka, ale w kolorze. Ich prawdziwa barwa kradła tą słoneczność, więc zaryzykowałam i je  zamalowałam.
No i dodałam scrapowy papier w rogach. Tak po staremu, jak kiedyś tworzyłam mandale.

Ostatecznie, jak się w nią wpatruję, to czuję, jak mnie otula swoim ciepłem.
Chyba tego potrzebowałam.
Ostatnia fotka z lampą błyskową.

Czuję, że będzie faza na pomarańcz :))))))


















Lubię się wygrzewać
w słońcu, które jest we mnie.
Wyciągam powoli
cztery łapy i ogon,
zamykam ślepia
i mruczę.

Jak dobrze mieć na własność
podręczne słońce.

Anna Świrszczyńska


Tak dawno nie mandalowałam.
Kiedyś pewnie jeszcze wrócę z mandalą, ale nieprędko.
Ale coś tam sobie powolutku tworzę. Możliwości i form jest wiele różnych.
Do następnego razu:**

piątek, 27 grudnia 2024

Wszystko będzie dobrze

Pospacerowałam ja sobie.
We środę, w pierwszy dzień świąt nadarzyła się okazja iść w pole.
No to poszłam ;))
W użyczonych kaloszkach potaplałam się w błotku.
W krainie pogrążonej w mroku...
Taki mamy grudzień.
Ale chodzenie jest dla mnie najlepszym lekarstwem! 
Dobrze jest iść, aż nogi i biodra odpadają ze zmęczenia!
W każdą pogodę.
I w dodatku z ukochaną kuzyneczką, która mnie na ten spacer zabrała :)))
Dziękuję.

Telefoniczny aparat złapał parę mrocznych i radosnych kadrów.
I może one nie są za piękne, ale ja nawet w mroku znajduję urok :)
No i naprawdę polubiłam kałuże. Kryją w sobie wiele fotograficznych możliwości...



















































Przede wszystkim nie trać chęci do chodzenia. Chodząc codziennie, wprowadzam się w stan dobrego samopoczucia i wychodzę z każdej choroby. Chodząc wszedłem w swoje najlepsze myśli i nie znam myśli tak uciążliwej, by nie móc jej wychodzić
Ale przez siedzenie - i im więcej ktoś siedzi w bezruchu, tym bardziej ten zbliża się do choroby.
Zatem, jeśli będziemy kontynuować chodzenie, wszystko będzie dobrze.
 
Søren Kierkegaard



Nie powiem, żebym tak codziennie chodziła po polach, bo mieszkam w mieście, ale jeśli mam okazję to korzystam. Po za tym i tak nie mam auta więc chodzę wszędzie na piechotę. Naprawdę uwielbiam chodzić!
Zmalowałam ostatnio mandalę, ale pokażę ją następnym razem. Poczekam na odrobinę światła, żeby ja dobrze sfotografować.
Buziaki:**

wtorek, 17 grudnia 2024

Gdy sen przyjść nie chce

Razu pewnego, zdaje się - w niedzielę, całkiem niedawno, wieczorem robiłam sobie na szydełku.
(Kończyłam pewien projekt, który pokażę, gdy nadarzy się odpowiednia fotograficzna sposobność.)
Siedząc cichutko spojrzałam w okno.
Padał deszcz. 
Zobaczyłam w oknie swoją wynurzającą się z ciemności twarz w kroplach deszczu na szybie.
Poczułam się jakoś... Mistycznie?...
Chwyciłam za aparat chcąc złapać ten moment.
No i zrobiłam parę zdjęć, trochę aparatem, trochę telefonem.
Taki foto eksperyment.
Całkiem ekscytujący. Dla mnie rzec jasna, bo rozumiem, że z czyjegoś punktu widzenia to mogą być (i za pewne są) pierdolety.
No i to byłoby na tyle... Gdybym normalnie nocą zasnęła.
Ale sen nie przychodził. To była całkiem bezsenna noc. Może koło piątej na trochę zasnęłam.
Skoro tak, to umysł się uaktywnił.
Pomyślałam, że może napiszę coś inspirującego do tych zdjęć, że może coś wymyślę, ale jak zazwyczaj głowę mam pełną słów, a nawet dialogów (tak! gadam do siebie ;)) to nagle poczułam pustkę. Wielką czarną dziurę. 
Zastanowiło mnie dlaczego tak jest, czy ja w ogóle coś bym chciała powiedzieć i uświadomiłam sobie, że właściwie kogo obchodzą moje "złote myśli". Internet jest ich pełen. Wołających o uwagę.
Dlaczego ktoś miałby być ciekaw moich.
I opuściłam.
A wtedy przyszedł do mnie wiersz.
A potem jeszcze drugi.
Trzeci pojawił się przy porannej kawie, kiedy próbowałam nie zasnąć po nieprzespanej nocy.

1)
nocą
gdy za cholerę sen
przyjść nie chce
doskwiera mi czasem ból istnienia
(tak tak wiem - cóż za banał)
można by rzec 
że cały świat się już wydarzył
miłostki i miłości wielkie
z wiatrem przeminęły
wszystko ucichło we mnie
tylko miękko wtulony kot
mruczy z wdziękiem

2)
istnieję
podobno nigdy się
nie urodziłam
i nigdy nie umrę
(tylko ciało prochem się staje)

podobno jest we mnie
wielka duchowość
(jak powiedział mi pewien
wedyjski astrolog)

a to przecież
wielka naga otulająca cicha
bezbrzeżna samotność
otwiera swoje serce

3)
ciszę słyszę

ciszę słyszę
nie mogą jej wypełnić
żadne dźwięki
żadna rozmowa nie ukoi
nie wyśpiewa 
żadna piosenka
ciszę słyszę
której nie dotknie żaden dotyk
przytulenie nie ukołysze
ciszę słyszę
nie zastąpi jej żaden obraz
ciszę słyszę
i nikogo tu nie ma






















Dziękuję pięknie za uwagę :)
:**