Wczorajszy wieczór upłynął mi na zabawach z tuszem.
Zajęłam się w końcu monotypią, po raz pierwszy u mnie w domu. Poprzednie eksperymenty robiłam w pracowni koleżanki. Monotypia jest dość brudną techniką i trzeba uważać, co by czegoś tuszem nie ubabrać ;)
Na efekty tuszowania trzeba jeszcze poczekać, bo raz - tusz schnie kilka dni, a dwa - to dopiero pierwszy etap, ale do tego stopnia wizualnie zachwycił mnie sam proces, że zrobiłam parę zdjęć.
A i tak nic innego nie mam do pokazania, więc możecie Kochani zajrzeć "za kurtynę" ;)
Bóg pisze prosto,
po liniach pokręconych.
Św. Teresa z Avila
Suszą się papiery na szafie, chronione przed kotem, albo raczej kot jest chroniony przed tuszem...;))))
Kilka odpadło, ale znalazły bezpieczne miejsce ;)
Niech się schną jak najszybciej, bo juz nie mogę się doczekać, co mi wogóle z tego wyjdzie...
Do razu następnego! Moc uścisków ślę :**


