poniedziałek, 11 lutego 2019

Wiatr, który daje życie...

Mandala 75cm x 55cm
Chciałam jedną zrobić tak maksymalnie na biało...
I tak jakoś chyba do nie końca wyszło mi tak, jak sobie ją wyobrażałam...
No cóż...
Taka jakaś niewyraźna ;)
Jak zwykle - na okrągło!



























To wiatr tchnął w nich życie,
to wiatr wypływa z naszych ust;
wiatr, który i nam daje życie.
Gdy przestanie wiać,
umrzemy.
Na skórze koniuszków palców
widzimy odcisk pozostawiony przez wiatr;
on pokazuje, że wiatr był,
gdy nasi przodkowie zostali stworzeni.



Indianie Navajo, 1897




To jest ostatnia mandala z serii biało szaro czarnych, tych malowanych farbami. Czerń pojawi się jeszcze w monotypii. O ile mi to wyjdzie, oczywiście :) Już cały sprzęt mam, czyli płytki, wałki,  tusze graficzne i trochę papieru. Ciężko mi się oderwać od szydełka, ale w końcu będę musiała to zrobić.
Przytulam serdecznie Kochani :**

3 komentarze:

  1. Wiesz Asiu przypomniały mi się słowa Hermanna Hesse
    .../Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Jest zimna, o tak, ale jest też cicha, cudownie cicha i wielka, jak zimne, ciche przestworza, po których wirują gwiazdy... Delikatna,spokojna i cicha jest ta Twoja mandala jak leciutki powiew wiatru... Koi ♥

    OdpowiedzUsuń