Serdeczności wstępne, Kochani ;)
Dziś chwalę się eksperymentem, jakiego się podjęłam.
Zawsze podobał mi się taki kierunek w sztuce - land art - z angielska.
Różne twory zrobione z gałązek, drewna i innych naturalnych materiałów wtopione w krajobraz.
Na żywo raczej tego nie widziałam, o ile dobrze pamiętam.
Patrzyłam na takie zdjęcia tęsknym okiem, ale nie miałam okazji sama tegoż popróbować.
I tak pewnego razu, na pewnej działeczce ujrzałam mnóstwo gałęzi z popodcinanych drzewek owocowych.
I poczułam TO.
Segregując je sobie (mając zgodę) uporczywie nachodziła mnie myśl - popie &^%# ło cię!
I zaraz przypomniały mi się słowa Anthonego de Mello - "Nie wiem, do czego mnie woła, ale rozpoznaję głos"
I to mnie ostatecznie przekonało.
Dziękuję Anthony!
Wróciłam z gałęziami do domu. Wyglądało to jakbym miała miotłę robić ;)))))
Ale tak to się zaczęło.
Raczej jest to jednostkowe doświadczenie. Masowej produkcji nie będzie.
Nooo, może jeszcze tak z raz sobie poplotę gałązki.
W każdym razie chciałam spróbować.
W lesie tych tworów nie zostawiłam. Będą miały inne swoje miejsce.
Fotografia to język, który daje ludziom możliwość zobaczenia tego, co ty zobaczyłaś.
Sebastiao Salgado
***
Receptą na dobrą fotografię jest myślenie jak poeta.
Imogen Cunningham
***
Nie fotografuj tego, co widzisz.
Fotografuj to, co czujesz.
David Alan Harvey
Doświadczenie niezwykle ekscytujące!
Zrozumieją to pewnie, czy poczują tacy szaleńcy, jak ja raczej.
Jakkolwiek i tak wszystko to robię dla siebie i się tym sama ekscytuję.
Buziole:**