poniedziałek, 24 sierpnia 2026

W najgłębszej głębi siebie...

Proszę Państwa!
Oto kij. 
Albo raczej laska szamańska.
A przynajmniej coś na ten kształt.
Jej sesja prezentacyjna przypadła na plaży.
Fantastyczne miejsce!
Przy okazji potańcowałam sobie i poskakałam w za dużej męskiej białej koszuli.
Może na właściwy strój przyjdzie jeszcze pora.

Tak mnie jakoś te badylki przyciągają. W formie land artu i jako takich lasek szamańskich.
Właściwie nie wiem po co, ale mnie wołają.
Taszczę je z lasu albo z plaży do domu, swoje odczekają aż przyjdzie na nie pomysł.

Tą dzisiejszą bohaterkę zdobią trzy mandale utkane z drucika na szydełku i sznury szeleszczące z łupin orzecha włoskiego.
Zrobiłam z nich jeszcze prosty naszyjnik do kompletu.
Myślę, że powstanie jeszcze taka badylkowa seria.

Zdjęć jest dużo, a że byłam na plaży, to przy okazji dołączam fotki mojej piórkowej konstrukcji, którą sobie ochoczo i radośnie stworzyłam pod otwartym, nieskończonym, słonecznym błękitem.    













































































(...) W najgłębszej głębi siebie jestem nieskończonym oceanem Spokoju, bezmiarem Wolności, świetlistym morzem Bezruchu, nieskończonym punktem przecięcia, gdzie mnie nie ma, a jest tylko Duch.
Nie ma urodzin dla wielkiego Nienarodzonego, bowiem to, co nigdy nie powstaje, lecz jest Takością wszystkiego, co jest, promienieje ku nieskończoności. Nie ma święta dla wiecznej chwili, wcześniejszej od historii i jej kłamstw, od czasu i jego ohydnego terroru, trwania i jego mozołu. Nie ma podarków dla wielkiego Niestworzonego, Źródła wszystkiego, co jest, bezbrzeżnego Morza Ciszy wypełniającego cały Kosmos. Nie ma piosenki Zawsze - Już, bezgranicznej Wolności poza narodzinami i śmiercią.
Każda czująca istota może szczerze powiedzieć: w rzeczywistości jestem wieczna, w rzeczywistości jestem Wszystkim - zmarszczki na mojej twarzy są rysami na kosmicznym jaju, supernowe wirują w moim sercu, galaktyki pulsują w moich żyłach, gwiazdy rozświetlają neurony mojej nocy... Kto temu zaśpiewa urodzinowe piosenki? Kto będzie świętował bezkresny przestwór, który nie zapowiadany śpiewa swe pieśni w bezruchu nocy?

Ken Wilber
Jeden smak



A miałam niedawno urodziny...
Nie świętowałam specjalnie, choć zawsze odczuwam ten dzień jakoś tak, że to właśnie mój dzień.
Ale minął. Jak wszystko.
Pozdrawiam cieplutko!:**

niedziela, 16 sierpnia 2026

Śpiewaj mimo wszystko...

Dzień czwarty, ostatni. Środa.
Taka sesja najbardziej niebieska.
Wniebowstąpienie :))))))
Ciepło i słonecznie.
I ja pełna energii do tworzenia.
Najpierw wyzbierałam wszystkie badylki z plaży i stworzyłam konstrukcję do kubeczków z kawką.
Potem przyszła kolej na pióra.
Miała być mandala pierzasta, ale wyszło raczej coś kwiecistego.





























































Nawet gdy nie potrafisz dobrze 
śpiewać - śpiewaj. Śpiewaj do siebie.
Śpiewaj w zaciszu swego domu.
Śpiewaj mimo wszystko.

Nachmann


No i to już koniec fotorelacji z nadmorskiej wyprawy.
Do zobaczenia wkrótce!

sobota, 15 sierpnia 2026

Między datą urodzenia, a datą śmierci...

Dzień trzeci. Wtorek.
Słoneczny, ale bardzo wietrzny.
Przydał się parawan dla osłony.
Nawet z godzinę uleżałam...! I się opaliłam trochę.
Niebo pełne chmurek puchatych prezentowało się bardzo ładnie.
A wieczorem kino niebiańskie, zachód słońca już ostatni.



































































Co pozostanie z lęków i pragnień pochłaniających większość twojej uwagi każdego dnia?
Myślnik o długości dwóch czy trzech centymetrów pomiędzy datą urodzenia, a datą śmierci na twoim nagrobku.

Eckhart Tolle



C.D.N. :))