poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Jak to było na początku, czyli bardzo stare scrapy

Nie chce mi się ostatnio nic robić i stąd ten powrót do przeszłości. A może też i przez ksiązki? Zafon-o-fascynacja mnie dopadła i czytam po nocach.
Najnowszą powieść "Więzień nieba" czytałam ostatnio do 3 rano.
Teraz czytam "Grę Anioła" i też z trudem się od niej odrywam. Ja po prostu nie mam umiaru...Lubię tak wpaść w ten fikcyjny świat i zapomnieć o świecie rzeczywistym...
W związku z tym pomyślałam, że pokażę moje pierwsze kroki w scrapowym świecie, kiedy nie miałam jeszcze większości przydasi, którymi dziś dysponuję.




Katie Byron

Dziś już właściwie nie robię LOsów. Nno, może czasem jakiś wyjątek się trafi, ale jednak inne formy twórcze pokochałam...:)

I jeszcze kącik koci. 
Usiłowałam ostatnio uchwycić na fotografii jego toaletę, a ściślej jęzorka i rozdziawioną paszczę w akcji, ale za nic mi się to nie udało...
Mam nadzieję, że mój kotek nie cierpi na brak intymności...





Zaczyna się najdłuższy weekend, więc niech będzie pełen Słońca, przyjemności i natchnienia:):)
A dla bardziej wymagających - głębokich wglądów w naturę istnienia życzę.....Ech!

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozwinąć skrzydła i pofrunąć

czyli dwa nowe wpisy do tego albumiku vel wierszożurnala.
Jeśli chodzi o bazgrołki to zainspirowałam się cudownie fantastycznymi obrazkami coco.nut. To się ponoć nazywa doodle.
Otóż moje doodle są bardzo skromne i proste, hmm... może raczej zakręcone, ale rysowanie ich sprawiło niezłą frajdę:D:D:D
Kolorki to kredki akwarelowe rozmyte wodą. No i odrobina taśmy dekoracyjnej.
A na koniec dwa gazetowe tekściki:)






Wyjątkowo lekko i radośnie robiło mi się te wpisy i mam nadzieję, że udzieli się Wam, moi Kochani Zaglądacze trochę tej energii:)
Słonko dzisiaj pięknie świeci, mam widok na czyste błękitne niebo (bez żadnych chemicznych smug) że aż szkoda siedzieć w domu... Kończę więc i duuuużo słońca i czystego nieba życzę!!!!!!!!!!!!!!!

piątek, 27 kwietnia 2012

W kolorach nocnego nieba

Tytuł nieco na wyrost, ale myślę, że chociaż trochę tego nieba nocą zawarłam w zawieszce, którą właśnie prezentuję...
A w dodatku robiłam ją nocą...






Dawno nie robiłam zawieszki w jej "klasycznym" kształcie, do tego te kolory za mną "chodziły", więc nie mogłam się jej oprzeć:)
Towarzyszył mi przy tej zawieszce film "Once", który był wczoraj w TV, film tak niezwykły, że pozostanie pewnie w mej pamięci na bardzo długo... Film o pokrewnych duszach...
Nie wiem, po co o tym napisałam, ale może jakieś małe wspomnienie filmu utkwiło w zawieszce?...Jako dobra energia i amulet na przyciągnięcie takich pokrewnych dusz???......

Dobrego dnia życzę!!!!!!!!!!!!!!!


czwartek, 26 kwietnia 2012

Uwolnić kredki

Wynalazłam sobie wyzwanie na Art - Piaskownicy, wyzwanie gościnne.
...i zniewoliłam kredki:)))

TO FREE CRAYONS


Trzeba było zainspirować się tym zdjęciem. i słowem "wolność".


I zbliżenia i wariacje zdjęciowe mojej kredkowej mandali





Bałam się tych kolorów, tego miksowania. Zwykle używam jednej tonacji, a tu aż cztery kontrastowe kolory... Ale co tam, spróbowałam:)
Nawet żółty drucik się znalazł.

Dużo słońca i...wolności...!!!!!!!



wtorek, 24 kwietnia 2012

Lustereczko, lustereczko powiedz przecie...

Dobra, dobra, wiem,że nie ja...:)

Kupiłam kiedyś hurtem z dziesięć lusterek ikeowskich i wzięłam na warsztat. Na próbę.
Dla siebie zrobiłam w turkusach i nieskościach.
Nagimnastykowałam się, żebym nie odbiła się z aparatem w lusterku...




Drugie wisi u mojej przyjaciółki. I nie wiem, jak mi się udało je tak prosto sfotografować...



A w kocim "kąciku" wspomnienie - "z cyklu" - za młodu...



Jeszcze wtedy swobodnie mieścił się w rękawie tunelu... Dziś już z ledwością się w niego wciska:)

Niechaj wtorek upływa wszystkim bezstresowo i sympatycznie!!!!!!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Na skrzydłach przeznaczenia

Po ostatnich mandalowych postach dzisiaj nieco skromniej:)
Zrobiłam pocztówkę z motywem kwiatowym w tle na wyzwanie Craft Artworkowe. Długo nie miałam na nią pomysłu i to, co wyszło niekoniecznie odpowiada moim wyobrażeniom, ale bywa i tak.



I mam nadzieję, że te trybiki z ćwiekiem nie wyglądają, jak kwiat?... Bo kwiaty mają być tylko tłem.
To takie "pracujące" serduszko:)

Na koniec kocie wdzięki:



Udanego poniedziałku!!!!!!!!!!!!

Ps. Więcej mandali do poprawiania nie mam...:)  Może to takie dążenie do perfekcji? Do nieudanych ( moim zdaniem ) prac nie mam sentymentów:)

sobota, 21 kwietnia 2012

Powtórka z rozrywki

Otóż zanim moja mandala uzyskała pożądany kształt eksperymentowałam z różnymi technikami i ostatnio przeglądając swoje mandalowe zasoby lekko się przeraziłam... i trzy mandale poddałam przeróbkom...







Wcześniej wyglądały tak.

I jeszcze jedna:




Wcześniej wyglądała tak.

I razem:



Ostatnio jakoś nie chce mi się brać udziału w wyzwaniach, więc póki co skupiam się na mandalach.
Chociaż, jak znam siebie, to pewnie za niedługo jakieś wyzwanie sobie wynajdę...:)

Duuuużo słońca na weekend życzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!

piątek, 20 kwietnia 2012

Fioletowa mandala, Dryszkowy tag i wnerwiony kot

Jakoś mandalowo ostatnio zrobiło się u mnie...





Takie tam fiolety i to co zwykle - kropeczki,  patyczki, druciki.

No i , no i.... w wymianie Na Strychu trafił do mnie... Dryszkowy tag!!!!! Podaruj sobie chwileczkę zapomnienia, czyli to co lubię...:)



Długo się w niego wgapiałam...Piękny...

W tytule jest jeszcze kot. I to wnerwiony, a wnerwił się, bo narzucono na niego koszulę...


I już wyswobodzony...


Wiem, wiem... Zamęczam Was moim kotem, ale kociarze tak mają...I mnie nie ominął fiś :D :D
Gdybym miała psa, byłoby to samo. Miałam zresztą kiedyś i wszyscy wkoło zgodnie twierdzili, że trzeba mi dziecka. I mam dziecko. Ale fiś pozostał :D
To nieuleczalne...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Niebieskie wspomnienie

W końcu to był mój ulubiony kolor przez całe lata...:) I tak mnie natchnęło, żeby zrobić coś w tym kolorze, co by się na mnie nie obraził:)






I jeszcze o kocie. Dzisiaj jest taaaaaki duży....


I co się gapisz???

A kiedyś był taaaaki malutki...


Nie rozpisuję się zanadto, bo nie mam nic interesującego do powiedzenia. Ha! Jakbym wcześniej miała....:D:D
Zresztą rzeczywistość boleśnie wzywa. Boleśnie, bo ja zawsze się czułam, jakbym do wyższych celów stworzona była...hahahahahahaha!!!!!!!