sobota, 1 lutego 2020

Dać ziarenko Wszechświatowi...

Kupiłam sobie manekin krawiecki.
Nie wiem, czemu dopiero teraz... Jaka to jest wygoda przy kreowaniu każdego nowego wdzianka!
Przedstawiam więc moją Krysię, córkę Ludwika. ;)))))
Nadałam jej imię i nawet ojca, hhihiihihihi
Tylko potem miałam opór przed wbijaniem w nią szpilek...;)))))))
A wydziergałam nową kreację, z kółek i z kółko - podobnych kształtów.
Z włóczki bawełnianej w przewadze. Jakaś odrobina akrylu też jest.
Wdzianko zapinane na dwa guziczki.
Całe w różach różnej maści.
Miałam dużo włóczki (zestaw różnych o podobnym składzie) i sporo zostało. Starczyłoby na drugie takie ubranko, ale na razie różu mam dość. Myślałam o rękawach, ale stwierdziłam, że byłby to już jakiś nadmiar, przerost koloru i formy.
Reszta włóczki na pewno kiedyś się przyda. Może w jakimś miksie z innym kolorem.
Zdjęć zrobiłam sporo i jak to ostatnio bywa - w kiepskim oświetleniu.
Te zrobione moją wysłużoną lustrzanką są bliższe rzeczywistości, niż te robione za pomocą selfie sticka.






















































Daję Wszechświatowi maleńkie ziarenko, a on oddaje mi krzak róży.
I cały świat.

25.01.20
maugo rosa


A teraz trochę się wygrzeję pod kołderką. Złapałam ostatnio jakieś grypopodobne coś i zmagam się z tym czymś. Szydełko musi troszkę poczekać. Zdjęcia do posta z książką już dawno przygotowałam, ale nie mogłam się jakoś z czasem dogadać. Tak czy siak, na razie odpływam w objęcia mojego łóżeczka.
Zdrówka Kochani:**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz