piątek, 4 maja 2012

Jestem dziwakiem i o tym, kto łagodzi objawy stresu

Podoodlałam sobie znowu i pochlapałam ecolinami:) Ułożyłam do tego dwa nowe gazetowe wiersze i powstał w ten sposób trzeci wpis do mojego ulubionego albumiku:))






Kolory są kontynuacją poprzedniego posta, ale chodzi mi już po głowie coś czerrrrwonego...:D
Jak za długo używam jakiegoś koloru, to koniecznie potrzebuję się "odtruć" jakimś kontrastem do poprzedniego.

I bonusik jeszcze:)



Doswidania, alivederczi, oraz good bye!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozwinąć skrzydła i pofrunąć

czyli dwa nowe wpisy do tego albumiku vel wierszożurnala.
Jeśli chodzi o bazgrołki to zainspirowałam się cudownie fantastycznymi obrazkami coco.nut. To się ponoć nazywa doodle.
Otóż moje doodle są bardzo skromne i proste, hmm... może raczej zakręcone, ale rysowanie ich sprawiło niezłą frajdę:D:D:D
Kolorki to kredki akwarelowe rozmyte wodą. No i odrobina taśmy dekoracyjnej.
A na koniec dwa gazetowe tekściki:)






Wyjątkowo lekko i radośnie robiło mi się te wpisy i mam nadzieję, że udzieli się Wam, moi Kochani Zaglądacze trochę tej energii:)
Słonko dzisiaj pięknie świeci, mam widok na czyste błękitne niebo (bez żadnych chemicznych smug) że aż szkoda siedzieć w domu... Kończę więc i duuuużo słońca i czystego nieba życzę!!!!!!!!!!!!!!!

piątek, 27 kwietnia 2012

W kolorach nocnego nieba

Tytuł nieco na wyrost, ale myślę, że chociaż trochę tego nieba nocą zawarłam w zawieszce, którą właśnie prezentuję...
A w dodatku robiłam ją nocą...






Dawno nie robiłam zawieszki w jej "klasycznym" kształcie, do tego te kolory za mną "chodziły", więc nie mogłam się jej oprzeć:)
Towarzyszył mi przy tej zawieszce film "Once", który był wczoraj w TV, film tak niezwykły, że pozostanie pewnie w mej pamięci na bardzo długo... Film o pokrewnych duszach...
Nie wiem, po co o tym napisałam, ale może jakieś małe wspomnienie filmu utkwiło w zawieszce?...Jako dobra energia i amulet na przyciągnięcie takich pokrewnych dusz???......

Dobrego dnia życzę!!!!!!!!!!!!!!!


wtorek, 24 kwietnia 2012

Lustereczko, lustereczko powiedz przecie...

Dobra, dobra, wiem,że nie ja...:)

Kupiłam kiedyś hurtem z dziesięć lusterek ikeowskich i wzięłam na warsztat. Na próbę.
Dla siebie zrobiłam w turkusach i nieskościach.
Nagimnastykowałam się, żebym nie odbiła się z aparatem w lusterku...




Drugie wisi u mojej przyjaciółki. I nie wiem, jak mi się udało je tak prosto sfotografować...



A w kocim "kąciku" wspomnienie - "z cyklu" - za młodu...



Jeszcze wtedy swobodnie mieścił się w rękawie tunelu... Dziś już z ledwością się w niego wciska:)

Niechaj wtorek upływa wszystkim bezstresowo i sympatycznie!!!!!!

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Na skrzydłach przeznaczenia

Po ostatnich mandalowych postach dzisiaj nieco skromniej:)
Zrobiłam pocztówkę z motywem kwiatowym w tle na wyzwanie Craft Artworkowe. Długo nie miałam na nią pomysłu i to, co wyszło niekoniecznie odpowiada moim wyobrażeniom, ale bywa i tak.



I mam nadzieję, że te trybiki z ćwiekiem nie wyglądają, jak kwiat?... Bo kwiaty mają być tylko tłem.
To takie "pracujące" serduszko:)

Na koniec kocie wdzięki:



Udanego poniedziałku!!!!!!!!!!!!

Ps. Więcej mandali do poprawiania nie mam...:)  Może to takie dążenie do perfekcji? Do nieudanych ( moim zdaniem ) prac nie mam sentymentów:)

piątek, 20 kwietnia 2012

Fioletowa mandala, Dryszkowy tag i wnerwiony kot

Jakoś mandalowo ostatnio zrobiło się u mnie...





Takie tam fiolety i to co zwykle - kropeczki,  patyczki, druciki.

No i , no i.... w wymianie Na Strychu trafił do mnie... Dryszkowy tag!!!!! Podaruj sobie chwileczkę zapomnienia, czyli to co lubię...:)



Długo się w niego wgapiałam...Piękny...

W tytule jest jeszcze kot. I to wnerwiony, a wnerwił się, bo narzucono na niego koszulę...


I już wyswobodzony...


Wiem, wiem... Zamęczam Was moim kotem, ale kociarze tak mają...I mnie nie ominął fiś :D :D
Gdybym miała psa, byłoby to samo. Miałam zresztą kiedyś i wszyscy wkoło zgodnie twierdzili, że trzeba mi dziecka. I mam dziecko. Ale fiś pozostał :D
To nieuleczalne...

czwartek, 19 kwietnia 2012

Niebieskie wspomnienie

W końcu to był mój ulubiony kolor przez całe lata...:) I tak mnie natchnęło, żeby zrobić coś w tym kolorze, co by się na mnie nie obraził:)






I jeszcze o kocie. Dzisiaj jest taaaaaki duży....


I co się gapisz???

A kiedyś był taaaaki malutki...


Nie rozpisuję się zanadto, bo nie mam nic interesującego do powiedzenia. Ha! Jakbym wcześniej miała....:D:D
Zresztą rzeczywistość boleśnie wzywa. Boleśnie, bo ja zawsze się czułam, jakbym do wyższych celów stworzona była...hahahahahahaha!!!!!!!