poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Trochę światła z ciemności...

Jeszcze jeden, ostatni naszyjnik z papieru prezentuję.
Trochę przeleżał, albo raczej przewisiał czekając na swoją kolej.
Aż zabrałam go na ostatni wyjazd nad morze, żeby zrobić kilka zdjęć.
Nie ma to jak nadmorski klimacik ;)
Plus kilka zdjęć z domu.

































Czy możemy zrobić coś więcej,
niż zrobiły nasze matki niosąc nas w
mroźny dzień
do gniazda i wydziobując nam trochę światła z ciemności

Julia Szychowiak



Kończy się mój wakacyjno urlopowy czas, za progiem wrzesień...
Ale mam jeszcze parę rzeczy do pokazania, póki coś nowego zrobię.

Dużo światła życzę:**

sobota, 29 sierpnia 2026

Prawie tak, jak anioł...

To był ostatni sierpniowy dzień spędzony na plaży.
Zanim wyszłam z domu jakoś tak instynktownie wrzuciłam do plecaka nożyczki i sznurek.
Nie wiedziałam, po co.
Dopiero w drodze myślałam sobie jak to można wykorzystać plażowo?...
I wpadł mi pewien pomysł, tyle że nie wzięłam pod uwagę siły wiatru...
Chciałam zawiesić pióra pomiędzy badylkami, żeby tak delikatnie dyndały sobie...
Ale nie. Szybko za to okazało się, że w sznurek w pionie pięknie je prostuje zgodnie z ruchem wiatru!
I tak powstało skrzydło!
Najpierw oczywiście uzbierałam pióra i badyle.
Potem jeszcze piórkowe drzewko powstało, ale już mnie tak nie ujęło jak to skrzydło...
Od razu przypomniała mi się piosenka Maanamu -
"Mam tylko jedno skrzydło
To prawie tak jak anioooooł" - tak sobie śpiewałam już do wieczora :)))))












































































Mam tylko jedno skrzydło
To prawie tak jak anioł
A Ty masz skrzydło drugie
Rośnie u Twoich ramion

Gdy staniesz przy mnie blisko
I mocno mnie przytulisz
Bez trudu popłyniemy
Prosto w wysokie chmury

(...)

To będzie nasza pierwsza
Komunia bez końca
Przytul mnie tylko mocno
Lecimy do słońca

(...)

Maanam
Fragm. utworu "Anioł"



No i tak powoli sierpień dobiega końca...
Cudowny, szalony to był miesiąc, pełen słońca i morza...
Dla mnie - oczywiście :)
Słońca Kochani, dużo słońca jeszcze życzę:**

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

W najgłębszej głębi siebie...

Proszę Państwa!
Oto kij. 
Albo raczej laska szamańska.
A przynajmniej coś na ten kształt.
Jej sesja prezentacyjna przypadła na plaży.
Fantastyczne miejsce!
Przy okazji potańcowałam sobie i poskakałam w za dużej męskiej białej koszuli.
Może na właściwy strój przyjdzie jeszcze pora.

Tak mnie jakoś te badylki przyciągają. W formie land artu i jako takich lasek szamańskich.
Właściwie nie wiem po co, ale mnie wołają.
Taszczę je z lasu albo z plaży do domu, swoje odczekają aż przyjdzie na nie pomysł.

Tą dzisiejszą bohaterkę zdobią trzy mandale utkane z drucika na szydełku i sznury szeleszczące z łupin orzecha włoskiego.
Zrobiłam z nich jeszcze prosty naszyjnik do kompletu.
Myślę, że powstanie jeszcze taka badylkowa seria.

Zdjęć jest dużo, a że byłam na plaży, to przy okazji dołączam fotki mojej piórkowej konstrukcji, którą sobie ochoczo i radośnie stworzyłam pod otwartym, nieskończonym, słonecznym błękitem.    













































































(...) W najgłębszej głębi siebie jestem nieskończonym oceanem Spokoju, bezmiarem Wolności, świetlistym morzem Bezruchu, nieskończonym punktem przecięcia, gdzie mnie nie ma, a jest tylko Duch.
Nie ma urodzin dla wielkiego Nienarodzonego, bowiem to, co nigdy nie powstaje, lecz jest Takością wszystkiego, co jest, promienieje ku nieskończoności. Nie ma święta dla wiecznej chwili, wcześniejszej od historii i jej kłamstw, od czasu i jego ohydnego terroru, trwania i jego mozołu. Nie ma podarków dla wielkiego Niestworzonego, Źródła wszystkiego, co jest, bezbrzeżnego Morza Ciszy wypełniającego cały Kosmos. Nie ma piosenki Zawsze - Już, bezgranicznej Wolności poza narodzinami i śmiercią.
Każda czująca istota może szczerze powiedzieć: w rzeczywistości jestem wieczna, w rzeczywistości jestem Wszystkim - zmarszczki na mojej twarzy są rysami na kosmicznym jaju, supernowe wirują w moim sercu, galaktyki pulsują w moich żyłach, gwiazdy rozświetlają neurony mojej nocy... Kto temu zaśpiewa urodzinowe piosenki? Kto będzie świętował bezkresny przestwór, który nie zapowiadany śpiewa swe pieśni w bezruchu nocy?

Ken Wilber
Jeden smak



A miałam niedawno urodziny...
Nie świętowałam specjalnie, choć zawsze odczuwam ten dzień jakoś tak, że to właśnie mój dzień.
Ale minął. Jak wszystko.
Pozdrawiam cieplutko!:**