poniedziałek, 2 grudnia 2019

"Wystąpiłam z brzegów"...

Tak.
Wystąpiłam.
Ta moja nowa czapka jest na to dowodem ;)
Czapka imitująca pióropusz.
(Użyłam wełny Drops Karisma i Drops Baby Marino.)
Nie jest to mój pomysł. Zobaczyłam tego typu czapki na pintereście. I się zachwyciłam i zapragnęłam takiej dla siebie. Spróbowałam swoich szydełkowych sił i wyszło mi tak:







































Wezbrałam,
wystąpiłam z brzegów,
przerwałam brzegi,

wylałam.

Wsiąknę w ziemię.
Toruję sobie nowe koryto.
maugo rosa

***

Energio miłości, wsiąkaj we wszystko, co jeszcze we mnie nieukochane…,
pozornie oddzielone…,
głodne...

maugo rosa

No i będę sobie torować nową drogę z tą czapką...:)))))))))))  Bardzo chciałam ją mieć, ale jak już ją mam, to mam jednak troszkę tremy... Bo lubię być kolorowa, radosna i widoczna, ale ten pióropusz może zbyt zwracać uwagę... Ale co tam! Przecież te długie godziny dziergania nie mogą pójść na marne, prawda?
A te piękne, rezonujące ze mną niezwykle wersy zapożyczyłam z fejsbukowej strony "Patrzenie w siebie". 
Buziaki :**

2 komentarze:

  1. Wow! Ale cudna czapa! Zakochałam się :))))). A że właśnie niedawno wróciłam do szydełkowania, to kto wie... Tylko tez nie wiem, gdzie ja w niej wyjdę, ale masz rację: co mi tam! Życie musi być kolorowe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu! Koniecznie się pochwal swoim pióropuszem, jeśli się zdecydujesz.
      Jak na razie wychodziłam w nim wieczorem, więc czułam się "bezpiecznie", bo i ciemno, i ludzi mało. Ale już rano pewnie nie uniknę spojrzeń, hihihi... Mam nadzieję, że raczej radosnych, ale co ja piszę! Trzeba być sobą i opiniami otoczenia się nie przejmować. O!
      Pozdrawiam radośnie i po indiańsku! Hough!!!

      Usuń